czwartek, 25 września 2014

"Czy mogę pogłaskać psa?" - Bezpieczne dziecko

Niedawno w bibliotece wpadła mi w ręce ciekawa moim zdaniem pozycja. "Czy mogę pogłaskać psa" autorstwa Elżbiety Zubrzyckiej. Jest to seria Bezpieczne dziecko - poznaj, zanim zaufasz, Gdańskie Wydawnictwa Pedagogiczne.

wtorek, 23 września 2014

idzie jesień drogi rozkopane, czyli jak nasza logistyka codzienna ledwo dycha

Jak co roku jesienią z impetem ruszają w Krakowie roboty drogowe. Jak co roku wkurza mnie to niemiłosiernie, bo naprawdę nie pojmuję dlaczego nie można zabrać się za remonty od razu na wiosnę, albo starać się większość prac przeprowadzić latem gdy nie ma studentów i aut na ulicach mniej. Zamiast tego prace ruszają w 2 połowie września, a w naszym klimacie wiadomo, że śnieg i mróz w październiku nie jest niczym dziwnym. Jak co roku wiele prac zostanie przerwanych w połowie ze względu na warunki atmosferyczne, a ulice pozostaną rozkopane lub prowizorycznie zalepione do wiosny, no w najlepszym razie coś będzie się próbować sztukować zimą - czytaj mijanki i objazdy akurat w tej i tak gorszej porze roku. Nasza logistyka codzienna właśnie mocno się z tego powodu pokomplikowała.

środa, 17 września 2014

podwójne rodzicielstwo i relacje braterskie - kolejny level


Nasze życie rodzinne nabrało nowej jakości, a to za sprawą mobilności Tomka, która przewróciła codzienność do góry nogami, a starszego brata postawiła w zupełnie nowej dla niego sytuacji.

sobota, 13 września 2014

młody inżynier w elektrociepłowni, schodki i twarda woda

Dzisiaj dzieciaki miały używanie. Tomek cieszył się kilkoma godzinami z tatą na wyłączność (tata to naczelny klaun rodzinny, dużo zabawniejszy od mamy), a ja z Piotrkiem wybraliśmy się na dzień otwarty w krakowskiej elektrociepłowni.

wtorek, 9 września 2014

sobota, 6 września 2014

mały GPS

Mam w życiu szczęście do facetów - łazików. Mój eks był geografem, mój mąż geodetą, a mój starszy syn ma talent do orientacji w terenie. Ja gubię się zawsze i wszędzie. Nie potrafię wyczuć kierunku, nie potrafię iść na azymut i mam zerową pamięć do twarzy, miejsc i szczegółów tras. Piotrek z kolei odziedziczył po tacie kompas w głowie. Po jednym przejechaniu jakieś trasy potrafi następnym razem bezbłędnie wskazać mi gdzie skręcić. Mało tego. Kilka razy zdarzyło się, ze jechałam na mojego wątpliwego "czuja" nieznanymi ulicami, a syn wiedząc gdzie zmierzamy wskazywał mi kierunek. Po prostu azymut. Mój mały GPS!

piątek, 5 września 2014

przytłacza mnie

Czasem przytłacza mnie świadomość, że nie mogę tak po prostu wyjść. Wczoraj mialam ochotę rzucić wszystko i jechać wieczorem gdziekolwiek. Nie pojechałam, bo Piotrek mial łzy w oczach i nie chciał zostać z tatą, chciał bym utulila go do snu.
U mnie emocje są na wierzchu. Tak mam. Trudno mi je ukrywać . Są dni gdy potrzebuję chwili samotności by się uspokoić, są dni gdy łzy same płyną z oczu, a ja muszę się trzymać do wieczora dla moich dzieci. Uśmiechać na siłę, normalnie rozmawiać. Czasem nie mam rano psychicznie siły na kolejny dzień. Chcialabym zwinać się w kłebek i tak leżeć. Jednak wstaję i robię to co zawsze przez kilkanaście godzin.
Trochę jakbym nie miała prawa do końca być sobą. Nie mogę. Dla nich muszę być skałą i opoką.

poniedziałek, 1 września 2014

7 rocznica

7 rocznica ślubu dzisiaj, kilkanaście dni temu 14 rocznica związku. 10 lat i 2 miesiące mieszkania razem, 3 miejsca zamieszkania, 2 dzieci. Takie statystyki.
Wiele wzlotów i upadków za nami, kilka poważniejszych kryzysów. Trzymamy się razem. Nadal lubię przypominać sobie jak się poznaliśmy, bo przydarzyło mi się to o czym piszą w "harlekinach". Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, od początku wiedziałam, że to będzie mój przyszły mąż. Nie było podchodów, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Spotkałam go na urodzinach koleżanki ze studiów i po prostu wiedziałam, choć nie rozmawialiśmy prawie w ogóle. Nieśmiała byłam. Potem grupowy wypad rowerowy za miast i wyjazd do Zakopanego. Drugiego dnia zostaliśmy parą. To był piękny dzień. Burza na Hali Gąsienicowej, przemoczone buty, błoto. Ehhh, piękne mam wspomnienia :-)
Dzisiaj są z nami dwa nasze klony. Kolejne spełnione marzenie. Jestem szczęściarą.
1 rocznica - nadal we dwoje, po przeprowadzce z kawalerki do większego wynajmowanego mieszkania, czekamy na pozwolenie na budowę
2 rocznica - ciągle we dwoje, budujemy dom
3 rocznica - dołączył do nas Piotruś, budujemy dom
4 rocznica - mieszkamy z Piotrusiem u mojej mamy, trwają gorączkowe przygotowania do przeprowadzki
5 rocznica - we troje mieszkamy w nowym domu
6 rocznica - czekamy na Tomisia
7 rocznica - jest na czworo
:-)