wtorek, 9 września 2014

a czasem

to ja się cieszę, że ten czas płynie i Tomiś rośnie.
Bo ja generalnie wolę trochę starsze dzieci.
Takie 2-3 letnie. Niemowlęta generalnie mnie nudzą i, tak politycznie niepoprawnie powiem, moje dzieci w tym okresie też trochę. Zupełnie szczerze. Piotrek był słodziak, Tomek jest słodziak to fakt, ale wolę starsze dzieci. Niemowlęce zabawy mnie nie kręcą. Obsługa niemowlaka na dłuższą metę mnie nuży. I jestem zmęczona noszeniem Tomka, a noszę go dużo - z parteru na piętr, z piętra na parter, do garażu, z garażu. Dużo więcej niż Piotrka. Zmęczona jestem fizycznie tym, że on ciągle się wspina, chce wstawać a giba się strasznie, że nie usiedzi już spokojnie na kolanach tylko szarpie za włosy, za nos, za okulary. Chodzę po całym domu, robię różne rzeczy i co chwilę go podnoszę i przenoszę by mieć go w zasięgu wzroku. Serio już wolę biegać za nim.
 Do tego codzienne noszenie go do garażu i z garażu. Jeszcze dwie zimy noszenia, bo pamiętam, że dwuletni Piotrek jeszcze nie dawał rady wejść po śniegu i lodzie pod górę, choć też prawda, że wtedy nie mieliśmy wybrukowanej ścieżki i wspinaliśmy się po kamieniach, może Tomek będzie lepiej sobie radził.
Nie mogę się też doczekać progresu w kwestii drzemek. Moje dzieci potrzebują dużo snu. Niby fajnie, ale ma to drugą stronę medalu. Piotrek długo spal dwa razy dziennie, a raz dziennie nawet gdy miał ponad 3 lata. Nie raz pisałam jak to wszędzie targałam wózek parasolkę by się zdrzemnął w ciągu dnia jeśli akurat nie byliśmy w domu. Tomek na razie śpi dwa razy dziennie, a nawet trzy. Jedną drzemkę ma stałą ok 2-3h po obudzeniu się, pozostałe różnie, ale generalnie śpi dużo i często i bardzo tego potrzebuje. To jest spokojne pogodne dziecko o ile nie jest śpiące. Śpiący Tomiś, któremu nie zapewniono warunków do spania to horror. Płacz, marudzenie i rozpacz nie z tej ziemi. Najdłuższy okres czuwania, który do tej pory zaliczył trwał około 4h, ale w obcym otoczeniu atakowany dużą ilością bodźców męczy się dużo szybciej. Co to oznacza? Ano w zasadzie nie odwiedzamy znajomych w ich domach. Zapraszamy do nas lub umawiamy się na spacer. W domu gdy Tomek się zmęczy to gdzieś go położę i luz, na spacerze zaśnie wieziony wózkiem. W gościach jest problem. Niedawno gościliśmy u znajomych, którzy mają 3-letnią córkę i 2 pokoje. Małgosia z Piotrkiem fajnie się bawili w jednym pokoju, my siedzieliśmy w drugim, a potem Tomek zaczął trzeć oczka, marudzić i nie miałam co z nim począć. To już nie jest maluszek, którego można położyć gdzie bądź w nosidełku albo pobujać w wózku i zaśnie. Nie było możliwości bym położyła się z małym na jakimś łóżku, wyciszyła go i ululała - było gwarno i głośno. Skończyło się na tym, że ja zostałam a tata wyszedł z Tomkiem na spacer i godzinę krążył z nim w wózku po osiedlu by odpoczął. Niedługo aura przestanie sprzyjać wspólnym długim spacerom niestety. Czekam z utęsknieniem, aż Tomek przerzuci się na jedną konkretną drzemkę by jakoś sensownie dzień zaplanować, bo póki co jest porwany na kawałki i to utrudnia "życie towarzyskie"
 Przy Piotrku wpadałam w lekkie doły i zniechęcenie bo miałam absurdalne wizje, że to będzie trwało wiecznie. Dziś podchodzę do sprawy na znacznie większym luzie, bo wiem, że nie będzie.
Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać takiego trochę większego Tomka. Nawet buntu dwulatka.  Wiem, że to wszystko wbrew idei carpe diem, ale tak mam.
A za 2-3 lata koniec z wózkami i pieluchami.

9 komentarzy:

  1. Ja zaś uwielbiam dzieci w wieku niemowlęcym, a potem tak kolo dwóch i więcej lat gdy można się z nimi dogadać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie 2-3? Max 2, nie zamierzasz chyba czterolatka wozkiem wozic? Hmm, ja zazdroszcze Ci czterogodzinnych drzemek Tomka, to Ty mi zazdrosc tego, ze Cati zaczyna sie chyba przyhotowywac do redukcji drzemek, wczoraj od 12 do 20 nie zmruzyla oka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy Piotrku 3 lata chodzilam na spacery z parasolka by mogl sie w niej polozyc gdy przyjdzie pora na spanie zamiast tracic czas i pogode i wracac do domu na 2-3h. Nie wozilam go gdy czuwal ale szlam.za nim.z wozkiem. Z Tomkiem

      Usuń
    2. podejrzewam bedzie podobnie zwlaszcza ze jest starszy brat, z ktorym tym bardziej bez sensu przerywac zabawe czy skracac spacer, wsiadac do auta i jechac do domu na spanie brata a po drzemce jechac gdzies drugi raz gdy pogoda sprzyja.

      Usuń
    3. Tomek ma rok, 3 bedzie mial zacdwa lata :)

      Usuń
    4. Jak byliśmy nad morzem gdy Piotrek miał ponad 3 lata tez braliśmy wózek na całodniowe wycieczki bo jeszcze snu potrzebował zwłaszcza po aktywnych kilku godzinach w morskim powietrzu. Alternatywą był powrót na kwaterę lub sen w aucie na parking, bez sensu. Takie uroki dzieci, które mają dużą potrzebę snu.

      Usuń
  3. Ja tęsknię za czasami gdy młoda miała rok... chociaż teraz faktycznie jest wygodniej. Mogę się z moją 3 latką dogadać, rok temu odpadł problem pieluch.. samoobsługowa "zosia-samosia"

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale wiem o czym piszesz, choć u mnie z tym różnie- raz chciałabym mieć już co najmniej 3-4letnią Lilę w domu, bo generalnie mam dosyć wszystkiego, co wiąże się z malutkim dzieckiem, a innym razem- chciałabym jak najdłużej zatrzymać te chwile, kiedy Lilka jest mała i słodka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze to rozumiem! Pewnie dlatego trochę przeraża mnie myśl o drugim dziecku, bo teraz w końcu (Maksa ma 2,5roku) życie zaczyna się układać. Do niedawna wszystko było pod Synka ustawiane, teraz potrafi zakomunikować nam swoje potrzeby, jest już bardzo samodzielny - i jest super!

    OdpowiedzUsuń