sobota, 6 września 2014

mały GPS

Mam w życiu szczęście do facetów - łazików. Mój eks był geografem, mój mąż geodetą, a mój starszy syn ma talent do orientacji w terenie. Ja gubię się zawsze i wszędzie. Nie potrafię wyczuć kierunku, nie potrafię iść na azymut i mam zerową pamięć do twarzy, miejsc i szczegółów tras. Piotrek z kolei odziedziczył po tacie kompas w głowie. Po jednym przejechaniu jakieś trasy potrafi następnym razem bezbłędnie wskazać mi gdzie skręcić. Mało tego. Kilka razy zdarzyło się, ze jechałam na mojego wątpliwego "czuja" nieznanymi ulicami, a syn wiedząc gdzie zmierzamy wskazywał mi kierunek. Po prostu azymut. Mój mały GPS!

2 komentarze:

  1. Taka umiejętność to prawdziwy skarb :) Skoro Piotrek sypie z rękawa takimi talentami, ciekawe co pokaże nam Tomek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja należę do gubiacych się, a mąż to też taki gps ;)

    OdpowiedzUsuń