środa, 17 września 2014

podwójne rodzicielstwo i relacje braterskie - kolejny level


Nasze życie rodzinne nabrało nowej jakości, a to za sprawą mobilności Tomka, która przewróciła codzienność do góry nogami, a starszego brata postawiła w zupełnie nowej dla niego sytuacji.
Wszyscy musimy powoli się w tym wszystkim odnaleźć, na razie w domu panuje cyrk na kółkach.
Tomek już od pewnego czasu przemieszczał się po domu na zasadzie suwania się na siedząco na pupie, ale raczej powoli, na niewielkie odległości, a przede wszystkim dużo bardziej interesowała go pozycja pionowa. Wspinał się i czepiał wszystkiego przede wszystkim. Aktualnie ten temat poszedł w odstawkę (z Piotrkiem było identycznie), ponieważ Tomiś zafascynowany jest nową umiejętnością. Jakiś tydzień temu to suwanie na pupie przybrało na intensywności, Tomek zaczął przemieszczać się dużo sprawniej i szybciej a wczoraj późnym wieczorem - VOILA zaczął raczkować :-)))))))))  W podobnym czasie co starszy brat. Piotrkowi brakowało tygodnia do skończonych 11 miesięcy, Tomkowi 11 miesięcy stuknęło w poniedziałek. Obaj mieli nie raczkować, nawet zdaniem neurologów. Późno? Wiem, że późno, ale jak widać takie geny, bo mój szwagranek też ruszył w tym wieku. Bardzo się cieszę, bo wiem jakie raczkowanie jest ważne w rozwoju dziecka. Jeśli Tomek pierwsze kroki postawi też w tym samym wieku co brat to zacznie tuptać w okolicach Bożego Narodzenia.
W każdym bądź razie mamy w domu czterolatka i mobilnego niemowlaka, który nabiera z każdym dniem prędkości. Dla mnie oznacza to, że nie jestem w stanie w tym momencie praktycznie NIC zrobić w domu gdy Tomek jest na chodzie, a gdy obaj to już w ogóle nie ma mowy. Na razie żegnaj herbatko z gazetką z dziecięciem bawiącym się klockami na podłodze. Muszę się przyzwyczaić, że przez najbliższy pewnie rok z hakiem tak będzie, a przywykłam przez ostatnie 1.5 roku, że wiele rzeczy robiłam z Piotrkiem i Tomkiem, odetchnęłam odrobinę po sławetnym buncie dwulatka w wykonaniu Piotrka. Nie ma mowy o jakimś większym gotowaniu bo Młodzież ucieka mi z kuchni, a w krzesełku za długo nie chce siedzieć, prasować się przy nim nie da, no generalnie nie można spuścić go z oka choćby ze względu na schody. Przy Piotrku mieliśmy bramki. U nas możliwe są tylko bramki mocowane zawiasem do tralek i oryginalne są drogie. Nie stać nas taki wydatek x 3. M skonstruował więc własne bramki, które owszem zdawały egzamin, bo trzymały się na mocno naciągniętych gumach, których dziecko nie było w stanie pociągnąć. Ciągłe ich otwieranie i zamykanie przez nas jednak sprawiło, że tralki się poluzowały i konieczna była naprawa. Teraz to nie wchodzi w grę, bo Piotrek biega po całym domu, szarpałby je i sytuacja by się powtórzyła. Zagradzamy krzesłami i przede wszystkim nie spuszczamy Tomka z oczu. Gdy muszę iść do toalety biorę go teraz ze sobą. Plecy mi wysiadają przez to ciągłe przenoszenie. Za 2 lata idę na jakąś rehabilitację chyba :-) Piotrka aż tak nie nosiłam, bo mieszkaliśmy w mniejszym mieszkaniu i łatwiej było mi odgrodzić mu bezpieczną przestrzeń życiową.
 Dla Piotrka mobilny brat to też prawdziwa rewolucja. Jego stosunek do brata obecnie oscyluje między opiekuńczością, a zniecierpliwieniem i rozczarowaniem, że Młody jest jeszcze taki głupiutki i nie potrafi bawić się z nim tak jak on by chciał. Głaszcze go, karmi, troszczy się o niego, a za chwilę zniecierpliwiony zbiera swoje zabawki i przenosi jak najdalej od Tomisia i denerwuje się gdy ten niestrudzenie podąża za nim krok w krok i wszystko chce dotknąć, zbadać i polizać. Taka sytuacja trwa od kilku dni i jeszcze sobie tego nie poukładał w głowie. Rozmawiamy z nim, tłumaczymy. Nie ma możliwości by w naszym dużym domu zabawki Piotrka znajdowały się tylko w jego pokoju, więc staramy się wypracować jakiś modus viveni np. by Geomagami, które mają małe kulki bawił się tylko w sowim pokoju przy zamkniętych drzwiach. Trzeba będzie ustalić jakieś nowe zasady. Na razie biegam z obłędem w oczach po domu i usiłuję się jakoś w nowej rzeczywistości odnaleźć. Doświadczone multimamy  - macie jakiś sprawdzone patenty???????
Tutaj Tomcio dumny i blady. Cały tata z oczami mamy.


12 komentarzy:

  1. faktycznie rewolucja... zdrowia dla wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ło matko :) No cóż, łatwo nie masz :) A duży dom faktycznie ma swoje wady i zalety, choć według mnie tych drugich wciąż jest zdecydowanie więcej. Zaraz na pewno opanujesz nową sytuację, przywykniesz do nowych umiejętności Tomka i opracujesz nowy system funkcjonowania. Wierzę w Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wystawiałam zabawki przeznaczone dla Niko do dużego pokoju łaził za nimi, dzieciaki mają wspólne, a te swoje indywidualne chowają na wyższych szawkach. My przechodzimy etap wspinaczek ale mobilność ułatwiła nam sprawę przy meblach typu nowoczesny, bez mozliwości kładzenia rupieci na najniższych półkach, a czasem wystarczyło zamknięcie drzwi... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bedzie dobrze. Chociaz stacjonarne dziecko to jednak latwiejsze dziecko ;) Tomek bardzo dorosle wyglada na tym drugim zdjeciu

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha, witamy w klubie! ;)

    My mamy troche latwiej, bo dom parterowy, a na drzwiach do piwnicy zamontowalismy zasuwke. :) Przy obu wejsciach do domu mamy po 3 stopnie, ale moje dzieciaki nauczyly sie po nich wchodzic i schodzic (na pupie) jak mialy okolo roku. U nas jest mala roznica wieku (1.5 roku), wiec Starsza zwyczajnie nie ma zabawek, ktore bylyby niebezpieczne dla brata. Jesli dostaje cos od niemyslacych znajomych/krewnych, cichcem to zabieram i chowam "na kiedys". ;)

    U nas, odkad Mlodszy zaczal sie poruszac, rozgorzala walka o zabawki, ktora trwa do dzis (maja po 3.5 roku i 21 miesiecy). Obecnie czasem bawia sie razem, ale najczesciej jest tak, jak u Was - Bi szybko ogarnia frustracja na brata, ktory nie rozumie zasad wymyslonych przez nia gier, albo zwyczajnie nie ma ochoty jej sluchac. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie radzę tylko mówię jak było u nas :)
    dla starszaka zakaz mini zabawek (małe lego, geomagi itp.) na podłodze-tylko na dużym stole, ew. w zamykanym pokoju.
    jak MUSZĘ coś zrobić- siku, obiad, mieć 5 minut spokoju na odpoczynek i kawę- ograniczałam dziecięciu przestrzeń. nie pytając go o zgodę ;) albo krzesełko do karmienia, albo zagroda. kupiłam na allegro za 40 zł taki płotek zapinany, z tego robiłam zagródkę na pół pokoju i tam sobie bezpiecznie brykało.
    poza tym starsze dzieci się czasem wkurzały, czasem wydzierały sobie zabawki, ale to robią i teraz :) generalnie starałam się rozmawiać ze starszymi, nie ingerować dopóki nie dzieje sie krzywda. starszy brat też ma prawo ustawić sobie młodszego i pokazać mu kto tu rządzi :)
    a w ogóle to dla mnie najgorszy okres w rozwoju- mobilność duża, pojętność słaba, koordynacja wciąż szwankuje ;) powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba musze faktycznie zakupic takie cos. Praktycznie caly parter u nas to open space. Temat pojawil sie kilka dni temu i nie mialam jeszcze czasu sie nad tym zastanowic ani ustalic regul. Dzisiaj probowalam wieczorem wytlumaczyc Piotrkowi, ze jesli chce pobawic sie bez Tomka to moze w swoim pokoju i wywiesic swoja wywieszke "zasieg wladzy Piotra" a ja bede wiedziala o co chodzi a on stwierdzil, ze przeciez kocha Tomka i zaczal go przytulac.

      Usuń
    2. Widzisz, tez Ci mwilam, ze male zabawki tylko w swoim pokoju :)

      Usuń
    3. Tylko kurka wodna większość jego resoraków czy klocków to małe zabawki i on głownie tym się bawi.....

      Usuń
  7. Gratulacje dla Tomka, a Ty na pewno coś wymyślisz- w końcu my mamy rzadko kiedy mamy inne wyjście :)
    Trzymajcie się ciepło i zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam, że młody Kuba się buntował, gdy Zu zaczęła być mobilna a była już duża 26 miesięcy, wiec wyżej sięgała. Kuba był na etapie lego rycerzy. U nas też sprawdziła się zagroda, bo nie sposób było upilnować ciekawskiej panny. Kubie pokazywałam filmiki co małe dziecko potrafi sobie wsadzić do noska czy udławić się, oczywiście dostosowane do poziomu jego postrzegania. Sam sobie wyrobił zdanie o odpowiedzialności za swoje drobne zabawki i nie buntował się już tak bo wiedział co siostra może zmajstrować z nimi. Ale Kuba jest starszy od Zu 6 lat, było łatwiej :)) Powodzenia w każdym razie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas jak Kuba bawi sie malym lego to zamyka drzwi wpierw uprzedzajac ze bawi sie czyms niebezpiecznym dla Piotrka. Na szczescie w salonie tez mamy iles tam zabawek Piotrka porozrzucanych wiec jakos nie ma wielkiego ryku i siedzenia pod drzwiami brata.

    OdpowiedzUsuń