czwartek, 9 października 2014

bilans roczniaka

Za tydzień Tomek skończy roczek. Korzystając z wolnej chwili kilka słów o niemalże rocznym Tomaszu.

Niebieskooki jasny brunet. Włosów sporo, choć nie tak dużo jak u brata w tym wieku, cieńsze i delikatniejsze. Potwornie mechacą się z tyłu i nie mam pomysłu co z tym zrobić, bo na razie są zbyt krótkie by je podciąć - zostałaby łysina. Piotrek w tym wieku zaliczył pierwszego fryzjera z tego powodu, ale on mógł poszczycić się bujniejszą czupryną.
Nie jest duży. Na początku rósł szybko i przeganiał brata, teraz zwolnił i wygląda na to, że będzie niski i drobny jak Piotrek. Waży niecałe 10 kg, ubrania nosi w rozmiarze 74 lub małym 80. Podobnie stopy. Po urodzeniu stopy miał nieproporcjonalnie duże, aż położne śmiały się, że szykuje się wielkolud, ale i tutaj wyhamował. Obecnie nosi butki elefantena w rozmiarze 18 i czuję, że będę miała poważny problem z kupnem butów na zimę, których rozmiarówka zaczyna się zazwyczaj od 20.
Raczkuje szybko i sprawnie. Gdy znajdzie stabilną podpórkę sam wstaje. W domu mało mamy mebli nadających się do tego celu. W salonie ława jest trochę zbyt wysoka, kanapa zbyt obła, ale daje radę. Jeśli potrzebuje pomocy wyraźnie się jej domaga, a postawiony stoi i bawi się trzymając się jedną rączką, czasem gdy zapomni się w zabawie, do której potrzebuje obu rąk zdarzy mu się chwilę postać bez trzymanki. W każdym razie nie muszę go już non stop asekurować, wystarczy, że przypilnuję by nie miał za plecami żadnych niebezpiecznych przedmiotów w razie klapnięcia na pupę. Powoli próbuje przesuwać się wzdłuż mebli, chodzi z pchaczem z asekuracją, a trzymany pod paszkami zasuwa ostro do przodu (rzadko i pod paszkami, w żadnym razie nie za rączki do góry - mam fioła na tym punkcie). Generalnie pod względem ruchowym rozwija się w takim samym tempie jak brat, więc obstawiam, że pierwsze samodzielne kroki postawi między Mikołajem a Bożym Narodzeniem.
Sporo i dobrze je. Dzień zaczyna od butli mleka i tutaj nie ma przebacz. Nie ma mowy o ubieraniu zanim nie zapodam mleka. Nawet pieluchy nie ruszam jeśli nie ma w niej sprawy cięższego kalibru. Potem drugie śniadanko - kanapka, jajecznica, serek, różnie. Na obiad w zasadzie je to co my. Zazwyczaj jest to treściwa zupa oraz drugie danie typu rybka, pulpety z ziemniakami i warzywami, gołąbki. Na podwieczorek owoce, kisiel, domowe ciasto, choć bywa że domaga się drugiego obiadu. Na kolację kaszka i przed snem znów butla mleka, czasem budzi się około północy na drugą.
Śpi dobrze, choć jednak bardziej czujnie niż brat. Wieczorem zaczyna marudzić około 19 i wtedy zazwyczaj pakujemy obu chłopaków do wanny, chwilę się w niej bawią, a potem Piotrek wędruje do swojego pokoju i  tam się bawi albo ogląda bajkę albo robią coś z tatą, a ja usypiam Tomka. Zazwyczaj około 20, góra 20.30 już śpi, ale zdarzają się wieczory gdy mimo wyraźnych oznak zmęczenia o tej 19 po kąpieli i mleku wstępują w niego nowe siły, zaczyna gadać, wstawać w łóżeczku i nie ma rady - trzeba go wtedy wyjąć i towarzyszy Piotrkowi w wieczornym czytaniu albo nam w kuchni i czekamy aż się zmęczy. Nie przepadam za tym, bo lubię ten czas, gdy Tomek już śpi, a Piotrek jest jeszcze na chodzie i spokojnie możemy wtedy porozmawiać, poprzytulać się, przerobić jakieś sytuacje, które miały miejsce w ciągu dnia i poczytać.  Budzi się między 6.30 a 7.00, przesypia całą noc lub zalicza jedną pobudkę na butlę na śpiocha. Drzemki są dwie. Jedna po drugim śniadaniu czyli między 9.00 a 10.00, druga po południu o różnych porach. Znacznie się skróciły i obecnie obie trwają około godzinę. Piotrek w tym wieku zaczynał przerzucać się na jedną drzemkę opóźniając pierwszą aż zlała się z drugą. Próbowałam z babciami Tomka też tak przestawić, bo ułatwiłoby nam to logistykę codzienną,  ale na razie jest to niemożliwe. Po 2-3h od wstania on naprawdę potrzebuje snu i nie ma mowy by wytrwał do południa, z kolei budząc się z drzemki przed południem nie dociągnie bez spania do wieczora. Na razie pozostajemy więc przy dwóch. Zasypia w łóżeczku - czasem sam, czasem potrzebuje smoczka do zaśnięcia. Poza tym nie używa go w ogóle.
Zęby ma cztery. Cztery jedynki. Górne dwójki czają się tuż pod dziąsłem od dłuższego czasu i ewidentnie go wkurzają.
Z wyglądu, charakteru i temperamentu Tomek bardzo przypomina swojego tatę. Duże odstające uszy ma identyczne jak M w jego wieku. Szczerze mówiąc w ogóle się tymi uszami nie przejmuję, bo u M z wiekiem zaczęły przylegać do czaszki i proporcje się wyrównały. Irytuje mnie za to zwyczaj otwierania buzi. Tomek śpi z zamkniętą buzią, więc nie sądzę by było to związane z przytkanym nosem, ale w ciągu dnia buzia otwarta jest bardzo często. Kiedy coś go zainteresuje, zdziwi, gdy się na czymś skupia, gdy obserwuje brata. Nawet jeśli akurat nie ma ślinotoku związanego z ząbkowaniem to ślina i tak kapie na brodę. Jeżeli nie pilnuje się wycierania lub nie założy się chusteczki na szyję koszulka momentalnie jest mokra. Zaopatrzyłam go w kilka szalików na zimę, bo przewiduję, że będą wiecznie suszone. Mam nadzieję, że ten zwyczaj mu minie, bo jest to dość uciążliwe i nie wygląda zbyt wyjściowo ;-)
Tomuś jest pogodny i raczej spokojny. Mam nadzieję, że taki pozostanie i nie zaliczę mega zaskoczenia jak przy starszaku, który był niemowlakiem-aniołem, a potem z dnia na dzień rozpoczął się okres buntów w wersji hardcore. Tomek owszem potrafi się wściec, zdenerwować i głośno wyrażać niezadowolenie, gdy nie może dostać tego czego chce (a już nie tak łatwo odwrócić jego uwagę), ale mam wrażenie, że mimo wszystko jest to level light. A może po prostu szkoła przetrwania, którą zafundował mi Piotrek sprawiła, że mam twardą skórę i byle dziecięcy wnerw mnie nie rusza? Na przykład jak każde dziecko nie przepada za ubieraniem i owszem wierzga, wygina się, ale przyjmuję to ze stoickim spokojem.
Tomek bardzo lub klocki, sortery, rwanie gazet na kawałki, twarde książeczki, muzyczny stolik oraz przede wszystkim autka i to najlepiej małe resoraki brata :-/ Podpatrzył jak Piotrek nimi jeździ i robi to samo. Czasem bracia bawią się zgodnie, a czasem co minutę starszy jęczy, że Tomek coś mu rozwala a Tomek płacze i się wścieka, że Piotrek nie pozwala mu czegoś dotknąć. Różnie bywa. Bardzo lubi wyciągać z pudełka kawałki drewnianych torów brata. Ogląda każdy kawałek z wielkim zainteresowaniem. Chętnie grzebie w pudle z Duplo i z zainteresowaniem obserwuje jak brat buduje, próbuje też sam łączyć klocki. Mam dwóch Bobów Budowniczych :-) Fajnie bawi się piłkami. Rzuca nimi, raczkuje za nimi, lubi gdy razem z bratem turlają je do siebie. Z wielkim skupieniem otwiera  i zamyka drzwi oraz wybebesza szuflady i własną szafę z ubraniami. Przepada za kąpielami i zabawą prysznicem, dlatego na urodziny dostanie (a raczej dostaną, bo bawić będzie się pewnie wspólnie z Piotrkiem) fontannę do wanny z różnymi nakładkami.
Nie wymawia żadnych konkretnych słów, choć często wpada w słowotok. Myślę, że na prawdziwe mówienie poczekam jeszcze z rok, tak jak przy Piotrku. Jedno jest pewne. Problemów z pionizacją języka to on nie ma, bo prycha i kląska namiętnie (Piotrek nie potrafił, tylko wtedy nie wiedziałam, że to istotne). Lubi też "śpiewać".
Fajny jest :-)

3 komentarze:

  1. Rośnie słodziak...Ja Niuńkowi dawałam na ten tapir trochę jedwabiu i się tak już nie stroszył...

    OdpowiedzUsuń
  2. Lila, jak miała jeszcze krótsze włosy, to też Jej się tak robiło- ale nie zawsze. Nie wiem od czego to zależy. Teraz już w ogóle nie mamy z tym problemu, może dlatego, że włoski są dłuższe. Fajnie, że Małemu tak apetyt dopisuje. Jak sobie przypomnę dietę Elizy w Jego wieku... U nas też Eliza zrezygnowała z jednej drzemki jak skończyła roczek. Ale skoro młody potrzebuje, to chyba trzeba Mu jeszcze na to pozwolić. Sam dojrzeje do tej dorosłej decyzji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietny gosc :) Widze sporo podobienstw miedzy nim, a Catka :)

    OdpowiedzUsuń