czwartek, 30 października 2014

makabreska w kościele

W zeszłą sobotę byliśmy na ślubie znajomych w kościele Arka Pana w Krakowie i od tego czasu ciągle mam przed oczami tę figurę Chrystusa. Rzeźbę, którą mnie przeraziła i zniesmaczyła.


Nie uważam się za katoliczkę, w ogóle nie czuję potrzeby przynależności do żadnego kościoła, nie neguję jednak pewnych tradycji. O moim podejściu do spraw wiary już kiedyś opisałam (TU ) nie będę się więc powtarzać. Generalnie stoję z boku i staram się te kwestie w zakresie wychowania dzieci pozostawić mężowi, który jest praktykującym katolikiem. Dzieci i tak same podejmą decyzję, jest mi kompletnie obojetne jakie wyznanie wybiorą jeśli w ogóle wybiorą pod warunkiem, że będą dobrymi ludźmi. Ale nie o tym chciałam.
Sama mam trochę problem estetyczny z tym, że w kościele katolickim symbolem jest krzyż - nazywając po imieniu szubienica z martwym człowiekiem. Od pewnego czasu zastanawiam się jak podejść do tematu i wytłumaczyć Piotrkowi o co chodzi (no w zasadzie jak mąż to wytłumaczy). Wiem, że idea śmierci i zmartwychstania Chrystusa to jeden z filarów tego wyznania i tak być musi, nikt mnie siłą do kościoła nie ciągnie, ale nie lubię tego widoku i nic na to nie poradzę. Zastanawia mnie jednak czasem polot modern projektantów. Po wejściu do tego kościoła przestraszylam się, ja dorosła osoba poczułam się jak w horrorze. Zamiast tradycyjnego krzyża wisi tam ogromna figura taka jak na zdjęciu. Poniżej jeszcze kilka fotek


Wiecie co? Cieszyłam się, że na ślub poszliśmy bez dzieci. Znam mojego starszego syna i wiem, że miałby potem koszmary senne. Mój mąż jest podobnego zdania. Na pewno do tego kościoła dzieci nie zabierze. Nie sądzicie, że w 21 wieku gdzie trąbi się o odchodzeniu młodych od kościoła osoby wydające zezwolenia na wystrój wnętrz kościelnych powinny się zastanowić co jest ważniejsze - czy oryginalne wnętrze modern art czy świątynia, do której wierni chcą przychodzić, w której w założeniu mają szukać pocieszenia i dziękować za radosne chwile w życiu? Moim zdaniem taki wystrój jest zbyt drastyczny dla małych dzieci, a to przecież jest przyszłość. Wiadomo, że krzyże muszą być, ale nie popadajmy w przesadę. Czułam się nieswojo i to uczucie przyćmiło wzruszenie z powodu uczestnictwa w tak radosnym wydarzeniu jak ślub.

12 komentarzy:

  1. masz 100% racji... ślub w takiej scenerii to tez nic miłego...

    OdpowiedzUsuń
  2. nasze dzieci nie mają problemu z widokiem Chrystusa na krzyżu- ale też w nie widziały czegoś tak koszmarnego jak powyżej :) nie dość że niepotrzebnie drastyczne, to jeszcze brzydkie i wątpliwej artystycznie jakości, brr. w pokazaniu wizerunku ukrzyżowanego Jezusa nie chodzi o epatowanie grozą, kościół to nie tabloid :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz coś takiego widzę... Wiem, że dzieciom trudno jest ogarnąć "zwykły" krzyż z wiszącym na nim Chrystusem, a co dopiero coś takiego...

    Co do wiary i podejścia do niej, to mam podobnie. U nas problem pojawił się teraz, kiedy Eliza ma pójść do komunii. Dla mnie- mogłaby nie iść, ale Marcin sobie tego nie wyobraża. Ona bardzo chce iść, także nie mogę Jej tego zabronić, ale... Ale czuję się okropnie, jakby ktoś gwałcił moje prawa, bo nasz poj.... proboszcz (no inaczej się go nazwać nie da) wymaga aby co tydzień na mszy byli oboje rodzice. I tak od początku września robię coś wbrew sobie, co mnie bardzo uwiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli jeden rodzic jest z drugim chorym dzieckiem w domu na przykład? Bez sensu. Nie wiem jeszcze ja to będzie u nas bo Piotrek na pewno nie pójdzie do podstawówki w rejonie naszej parafii.

      Usuń
    2. Martuś, współczuję. Szlag by mnie trafił na takiego proboszcza.

      Usuń
  4. Jak dla mnie to brak" dobrego smaku" w aranżacji tego kościoła... Moje dzieci na pewno by do niego nie chodziły, koszmary gwarantowane

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, sama bym się przestraszyła. W ogóle nie lubię wystroju większości kościołów, jest przygnębiająca, krwawa i po prostu straszna. Takie same wrażenie odniósł mój mąż, gdy pierwszy raz zobaczył kościół od środka. Nie wiem jak takie widoki ułatwiają wiernym skupienie się na modlitwie... A ten Jezus to już w ogóle koszmar. Przepraszam, ale kojarzy mi się z kościotrupem przeżywającym orgazm.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zauważyłam, aby dzieci dostawały w Arce ataków paniki, tudzież uciekały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj syn zwraca uwage na takie elementy wystroju wnetrz i na pewno by sie bal.

      Usuń
  7. Mam troje dzieci i zadne z nich nidgy nie balo sie krzyza. Moja obecnie 4-letnia corka przezywa fascynacje krzyzem i zadaje mnostwo pytan odnosnie ran na ciele Chrystusa, etc. Jest bardzo wrazliwa dziewczynka ale nigdy nie miala koszmarow z powodu krzyza.

    OdpowiedzUsuń