sobota, 18 października 2014

Wioski Świata

W centrum Krakowa, praktycznie nierozreklamowany znajduje się Park Edukacji Globalnej "Wioski Świata" prowadzony przez Salezjański Wolontariat Misyjny "Młodzi Światu". Nazwa może trochę na wyrost, ale na pewno jest to miejsce warte odwiedzenia z dzieciakami.

Park znajduje się przy ulicy Tynieckiej, ale gwarantuję Wam, że nie traficie tam jeśli nie zapoznacie się z mapką dojazdową na stronce, bo ulica Tyniecka w pewnym momencie przechodzi w bulwar wzdłuż Wisły zamknięty dla samochodów i skołowany kierowca ni stąd ni zowąd znajdzie się na ulicy Praskej będącej logicznym przedłużeniem. Samochodem nie da się tam dojechać od strony Tynieciej. Ja sama jeździłam tamtędy z pracy do domu przez dwa lata 2-3 razy w tygodniu i ani razu nie zwróciłam uwagi na tabliczkę sugerującą skręt w wąską uliczkę. Tam zasłonięty drzewami znajduje się spory otwarty teren z wigwamami, igloo, afrykańskimi lepiankami, mongolskim namiotem, kilkoma wiszącymi mostkami i rzeźbami zwierząt. My wybieraliśmy się tam już od kilku miesięcy zachęceni opowieściami mojej koleżanki, ale jak to zwykle bywa gdy coś jest blisko to najtrudniej tam dotrzeć (autem od nas obwodnicą jakieś 20 minut ;-). Park w weekendy czynny jest jedynie po południu i zazwyczaj albo był u nas dziadek i razem z M coś działali przed domem (więc Piotrek wolał im pomagać), albo po południu odpoczywaliśmy po solidnym spacerze i jedno z dzieci spało, albo byliśmy zaproszeni do sąsiadów lub sami kogoś gościliśmy albo korzystając z pogody wybierałam się z Piotrkiem gdzieś dalej stwierdzając, że tam przecież zawsze zdążymy pojechać. Dzisiejszy dzień spędziłamz dziećmi praktycznie sama (M o 6 rano pojechał w teren, wrócił, wziął prysznic i pognał na wieczór kawalerski kolegi) i postanowiłam wreszcie się tam wybrać.
Czy warto? Warto choć fajerwerków wielkich się nie spodziewajcie zwiedzając indywidualnie. Ciekawszą opcją jest zwiedzanie grupowe z przewodnikiem, ale po sezonie rzadko tworzą się grupy. Wtedy w chatkach puszczane są filmy na temat różnych krajów. Mam zamiar podsunąć pomysł dyrektorce naszego przedszkola. Podobno latem spacerują tam tez żywe owce. My spędziliśmy tam półtorej godziny i to było akurat. Piotrkowi najbardziej podobało się igloo. Jest tam sklep z ładną drewnianą biżuterią i innymi drobiazgami. Minus za brak toalety z przewijakiem, w ogóle brak kabiny na tyle dużej by można było tam wjechać wózkiem.














3 komentarze: