piątek, 28 listopada 2014

komunikujemy się


Niesamowite jest patrzeć, jak dziecko zaczyna się z nami komunikować. Wspominałam już, że tak generalnie to codzienność z małym niemowlakiem mnie nuży. Nudzi mnie guganie do dziecka i machanie mu przed nosem grzechotką. Zdecydowanie wolę, gdy dziecko jest już trochę podrośnięte i kumate z wszystkimi niedogodnościami takiego stanu typu duża mobilność, bunty dwulatka i inne bunty, niemożność wykonania czegokolwiek w domu. Tomek wszedł właśnie w taki etap. Nie chodzi jeszcze sam, jest ostrożny i boi się puścić, by stanąć samodzielnie lub chodzić. Za to zaczął bardzo fajnie komunikować się z nami. Mówi niewiele podobnie jak jego brat na tym etapie (w zasadzie w słowniku ma tylko "mama" i od niedawna "uś" czyli "Piotruś"). Mimo to dogadujemy się coraz lepiej. Boki można zrywać jak raczkuje po domu lub chodzi przy meblach i pokazuje co chwilę palcem na coś chcąc zwrócić naszą uwagę, że świeci lampa, lub patrzy pytająco prosząc o wyjaśnienie co to jest lub domaga się czegoś (np. wskazuje na radio gdy chce by mu je włączyć). Przynosi mi klocki i wkłada do ręki prosząc bym z nim pobudowała. Kiedy nie potrafi sobie poradzić z sorterem przychodzi i ciągnie mnie za rękę, a potem wskazuje palcem , gdzie napotkał trudność. Dzisiaj domagał się wyraźnie włączenia zmywarki (bardzo lubi gdy szumi i gdy na podłodze odbija się czerwone światełko). Kiedy nie ma ochoty na jakąś potrawę kręci głowa na nie lub robi papa (płaczę wtedy ze śmiechu) i np. wskazuje palcem na garnek na kuchence dając do zrozumienia, że woli inną zupę. Komunikuje się w ten sposób też z bratem, który jest wyraźnie zadowolony, że braciszek zaczyna przypominać człowieka, choć nadal jest niepocieszony, że nie mówi. Lubi bawić się w karmienie pluszaków. Piotrak nigdy to nie interesowało. Zaczyna przejawiać empatię. Dawniej gdy Piotrek płakał lub się wściekał to po prostu patrzył zaintrygowany lub sam uderzał przestraszony w płacz. Teraz coraz częściej zdarza się, że próbuje nieudolnie brata przytulać lub głaskać (to spotyka się z umiarkowanym entuzjazmem zainteresowanego, bo przy okazji szarpie go za włosy i obślinia), a czasem przynosi jakieś autko i wciska Piotrkowi do ręki na pocieszenie.
Mówi się, że młodsze rodzeństwo społecznie rozwija się szybciej i zdecydowanie coś w tym jest.




poniedziałek, 24 listopada 2014

dlaczego nie robimy porządków świątecznych

Na różnych blogach czytam o przygotowaniach do Świąt. O listach spraw do załatwienia, o myciu okien, o generalnych porządkach.
My nie robimy na Święta żadnych generalnych porządków.

sobota, 22 listopada 2014

Ostatnie dni są dla mnie trudne emocjonalnie i fizycznie. Możecie mnie nazwać wyrodną matką, trudno, ale nie cierpię siedzieć z dzieciakami zamknięta w domu. Nie znoszę aresztu domowego, a taki mamy od środy.
Nie ma dla mnie problemu zostać samą z dwójką dzieci nawet na kilka dni. Może będę się nosem podpierała wieczorem, ale dopóki możemy wyjść na jakiś spacer, plac zabaw czy choćby do sklepu, no w najgorszym razie przed dom to dzień jakoś fajnie się układa. Siedząc cały dzień w domu męczymy się. Pamiętam jak dostawałam do głowy w zeszłym roku zimą z maleńkim Tomkiem i potem gdy dzieci były chore.....
Piotrek czuje się dobrze i roznosi go energia. Owszem jest mądry i samodzielny i nie wisi na mnie, rozumie, że muszę uśpić Tomka albo go przebrać, ale dostaje małpiego rozumu i zajęcia, które sobie wynajduje w takich okolicznościach przyrody wiążą się z hałasem, który mnie irytuje. Jeździ pchaczem Tomka, biega, skacze. Na dodatek z powodu zapalenia uszu gorzej słyszy, więc i głośniej mówi, my też musimy się do niego głośniej zwracać. W czwartek trzeba było prawie, że krzyczeć by coś usłyszał, teraz już lepiej. Tomek bał się, bo nie jest przyzwyczajony do podnoszenia głosu i choć robiłam to z uśmiechem to często reagował płaczem. Miałam więc w domu półgłuchego niewyżytego 4.5-latka oraz zapłakanego roczniaka. Kakofonia. Głowa mi pęka. Starałam się ciekawie zorganizować  im czas, ale z Tomkiem zabawa jest trudna - przewraca klocki, dobiera się do kleju i nożyczek. Jestem w stanie cierpliwie manewrować w ten sposób przez 2-3 godziny, potem czuję, że cała się gotuję. Zwłaszcza, że mam pms.
Ostatnie dni to więc ciągłe gryzienie się w język, liczenie w myślach do 10, głębokie oddechy.
Miałam nadzieję, że w weekend mąż mnie odciąży. Niestety walczy z przeziębieniem i odseparowałam go na weekend od dzieci. Umówiliśmy się, że w poniedziałek i wtorek on bierze na nie opiekę, a w środę i czwartek znowu ja idę na urlop, bo Piotrek pójdzie do przedszkola dopiero w piątek, na bal andrzejkowy. M nie może wziąć wolnego w środę i czwartek, bo jedzie w delegację z bezpośrednim przełożonym. Mam nadzieję, że wykuruje się do jutra, bo jeśli będę musiała zostać z dziećmi cały kolejny tydzień to po pierwsze oszaleję, a po drugie nie odrobię się z zaległości w pracy i szef mnie powiesi. Mamy teraz szczyt sezonu i każdy dzień nieobecności to duże tyły....

piątek, 21 listopada 2014

ucho :-/

Niestety Piotrka dopadło obustronne zapalenie ucha środkowego. W nocy z wtorku na środę obudził się z bólu, a rano z ucha pociekła wydzielina. Jest na antybiotyku i nurofenie i prawdopodobnie do przedszkola wróci dopiero na bal andrzejkowy (mam taką nadzieję). Kombinujemy z mężem opiekę nad nim. Ja jestem na zwolnieniu w tym tygodniu, M zostanie z nim w poniedziałek i wtorek, w środę pewnie znowu ja, w czwartek on. Piotrek trzyma się nieźle. Kiedy pojawia się gorączka idzie spać, poza tym zachowuje się normalnie i rozsadza go energia. Młodszego brata też. Chciałby wyjść na spacer, ale pogoda średnio sprzyja - jest zimno, szaro i ponuro. Tomek póki co jest zdrowy i trochę cierpi na tym, bo skoro brat nie wychodzi to on też nie, kiedy M wraca z pracy jest już ciemno. Może w przyszłym tygodniu z babcią gdzieś wyjdzie.Taki jesienny czas.Niestety Piotrek jest chwilowo przygłuchy na to chore ucho, musimy mówić do niego głośniej niż zwykle. Po leczeniu czeka nas tympanometria.

piątek, 14 listopada 2014

Jesteśmy w miarę zdrowi STOP
Mam urwanie kapelusza w pracy STOP
Nie wiem w co ręce włożyć STOP
Modlę się by dzieci się nie pochorowały, bo nie odrobię się z zaległości w pracy, teraz szczyt sezonu STOP
Synkowie fajnie razem się gonią po całym domu na czworaka i szaleją w ikeowskiem tunelu :-) Piotruś był dziś na wycieczce w ekospalarni śmieci z przedszkolem STOP

Ciszy mi potrzeba

poniedziałek, 10 listopada 2014

dzień dwóch kreseczek

Nie, nie jestem kolejny raz w ciąży. Po prostu wzięło mnie na wspominki. Dobrze pamiętam dni, gdy ujrzałam wreszcie na teście ciążowym upragnione dwie kreseczki. Będę je pamiętała do końca życia

sobota, 8 listopada 2014

planszówki

Jako dziecko uwielbiałam grać z mamą w planszówki. Nie mogłam doczekać się, aż Piotrek sie nimi zainteresuje. W końcu się doczekałam :-) Od dwoóh tygodni z zapałem gramy w grzybobranie, chińczyka i warcaby, a od pań w przedszkolu wiem, że również i tam Piotrek nagle zaczął wykazywać zainteresowanie tego typu rozrywką (nagle z dnia na dzień, jak to on).
W związku z powyższym proszę Was o radę. Jakie planszówki polecacie dla dziecka 4.5-letniego? Podkreslam - chodzi mi o planszówki (pionki, kosta etc), nie gry zręcznościowe typu spadajace małpki (mamy kilka i większego entuzjazmu brak) ani nie łamigłówki i logiczne (łamigłówki smoka obiboka, dzień i noc i tym podobne tez posiadamy i akurat tego typu grami Piotrek już od dawna sę interesuje).

czwartek, 6 listopada 2014

Piotrek, który zasypia gdzie popadnie ;-)

Wspominałam, że mój starszy syn ma kamienny sen, a gdy jest bardzo zmęczony zasypia tam gdzie akurat się znajduje? Na przykład na schodach jak na fotce powyżej. Z tego powodu gdy po powrocie ze spaceru lub szaleństw przed domem widzę, że słania się na nogach lub ze zmęczenia wariuje moim priorytetem jest jak najszybciej zagonić go pod prysznic i przynajmniej pobieżnie zmyć z niego piach, błoto, pot etc. Inaczej zaśnie gdziekolwiek przed myciem i taki brudny prześpi kilka godzin lub nawet całą noc, a że sen jak wspomniałam ma kamienny próby budzenia go by się umył są..... jakby to powiedzeć.... wysoce nieroztropne.
Poniżej co ciekawsze pozycje do spania.
Można kimać na stojąco na przykład. Pamiętam, że w tej pozycji spał prawie 2 godziny.
Można skulić się na krześle
Albo tak - dobrze widzicie. Siedzi na autku, krzesło robi za poduszkę. Byłam wtedy sama w domu z bardzo małym Tomkiem, którego usiłowałam uśpić, a starszy usnął z nudów czekając aż będę wolna.

Można też standardowo na podłodze. Pamiętam, że tego popołudnia wybieraliśmy się na zajęcia adaptacyjne w przedszkolu. Nie dotarliśmy na nie, bo kiedy poszłam zgarnąć Młodego zastałam taki widok
Do podłogi w ogóle mamy szczególny sentyment. Przez kilka miesięcy około 2 roku życia Piotrek dzienną drzemkę jeśli akurat wypadała w domu odbywał wyłącznie na podłodze w swoim pokoju na barłogu z kołder i kocy, o tak. Łóżko w dzień parzyło, wróciło po pewnym czasie do łask.
Rzecz jasna spać można w samochodzie i to długo po wyłączeniu silnika
No i tradycyjnie drzemka na kanapie w salonie, czyli switch off podczas oglądania bajki.







poniedziałek, 3 listopada 2014

domowo i filmowo

Nie byliśmy w tym roku na grobach z dziećmi. Cały weekend spędziliśmy w domu. Tylko ja w niedzielę wyskoczylam SAMA :-))))) do kina by zresetować umysł ("Bogowie" absolutna relwelacja, polecam). Tomek wychodził z zapalenia oskrzeli, Piotrek trochę pociągał nosem, trochę pokasływał i wykorzystaliśmy te dwa dni by doprowadzić Młodzież do stanu używalności. Weekend więc upłynął nam tak, a ja z radością dzisiaj poszłam do pracy :