poniedziałek, 22 grudnia 2014

nie znoszę wycia swojego dziecka

Możecie nazwać mnie wyrodną. Mam problem, z którym nie umiem sobie poradzić. Nie znoszę dźwięków, które wydaje mój młodszy syn gdy wpada w histerię, gdy się wścieka, generalnie gdy wyje. Nie przypominam sobie bym miała z tym problem przy Piotrku. Oszem wkurzało mnie często, że wyje, często liczyłam do stu i brałam głębokie oddechy, ale chodziło o powód płaczu.  Mam wrażliwy słuch. Nie lubię hałasu, ale radzę sobie z tym przy dwójce dzieci. Nauczyłam się wyłączać. Jednak dźwięki jaki wydaje z siebie Tomek gdy się nakręci wwiercają mi się w mózg, czasem cała się kulę gdy to słyszę, wpada w bardzo bardzo nieprzyjemne dla mnie rejestry. Ze wszystkich sił staram się wyłączać psychicznie i oddzielać emocje jakie odczuwam słysząc te wibracje od osoby, które je wydaje, koncentruję się na powodzie, ale Tomek wszedł już w wiek, gdy często trzeba po prostu wycie zignorować pozostając blisko dziecka. Potrafi wpaść w straszną złość gdy na coś mu się nie pozwoli i zanim zainteresuje się proponowaną przez nas alternatywą daje koncert z zaciśniętymi oczami, a ja odczuwam to jak młot pneumatyczny wbijający się w głowę. Serio. Czasem posiłkuję się zatyczkami do uszy by dźwięki te nieco stłumić, to pomaga mi zachować spokój. Czasem mówię do siebie, śpiewam, by odwrócić uwagę. Najtrudniej jest gdy jestem z nim sama w domu i nie ma kto mnie zastąpić w chwilach eskalacji. Smutno mi z tego powodu, ale prawda jest taka, że te dźwięki są same w sobie dla mnie wyjątkowo trudne i przykre. Sam fakt, ze myślę o tym per „wycie” a nie „płacz”. Ciężko mi z tym.
Jakoś przetrwać bunt dwulatka.....

8 komentarzy:

  1. Daj spokój, jesteśmy tylko ludźmi. Życzę siły i wytrwałości! W takich chwilach grunt to chyba dobre zatyczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Bogu dziekujee za to, ze Cati ma niski glos. Wysokie tony wywoluja we mnie agresje, czasem gdy Camilla w zabawie jakies piski produkuje, ledwo daje rade spokojnie ja poprosic, zeby przestala. Tak samo mam, gdy kilka roznych sciezek dzwiekowych sie naklada, np. Cati jeczy, maz slucha muzyki, a Cami czyms stuka. Wtedy zdarza mi sie wybuchnac niestety...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na swoje tak nie reagowałam, ale podprogowo mi się musiało coś porobić, bo w tej chwili kiedy słyszę obce niemowlę, oblewa mnie zimny pot. Przed urodzeniem dzieci tak nie miałam, z własnymi dziećmi też nie, a teraz aż mnie wstrząsa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na Piotrka tez tak nie reagowałam, on ma inny tembr głosu, a Tomek jak wrzeszczy to aż wibruje...... To nie chodzi o niemowlęcy płacz, jak był młodszy nie było problemu i jeśli płacze z głodu, bólu, strachu etc to ten dźwięk jest inny. Zaczęło się gdy weszliśmy w etap złości, wkurzania się, buntowania.

      Usuń
  4. Zbyt wiele od siebie wymagasz. Krzywdy dziecku nie robisz, masz świadomość skąd się to bierze, jest ok. Zastanawiam się czasami jak czytam lub słyszę przesłodzone opinie na temat rodzicielstwa. Owszem, wiele zależy od charakteru człowieka, ale przecież wybitnie spokojne jednostki, to ogromna rzadkość. Rzadko się mówi o tym, że przy dzieciach najnormalniej w świecie jest ciężka praca. A największe aniołki potrafią pokazać rogi. Grzeczne są tyko przewlekle chore dzieci, ale wtedy jest inna wrażliwość opiekunów. Zdrowe dzieci potrafią zajść za skórę i nie wierzę w bajki o grzecznych dzieciach, które nigdy nie doprowadziły swoich rodziców do rozstroju...Dlatego nie rób sobie wyrzutów. Każdy normalny człowiek miewa granice wytrzymałości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nessie, nie biczuj się!!! Nie wiem, czy jest jakaś fachowa nazwa tego co czujesz, może to jakaś nadwrażliwość na ten rodzaj dźwięku, stąd Twoje odczucia. Czujesz wtedy olbrzymi dyskomfort, ale to nie świadczy o Tobie, jako o mamie. Trzymaj się Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  6. nie łam sie kochana, nie jestes sama! :) a bunt jest w każdym wieku :) ja mam pięcioletnią córkę i poruszyłam podobne tematy u siebie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń