czwartek, 4 grudnia 2014

nocne przeboje by Tomek

Tomek uczy mnie pokory. Dopiero teraz rozumiem w pełni jak różne są dzieci i.... jak niewielki wpływ mamy na to.
Tomek jest tak różny od brata. Na pozór spokojniejszy od niego, dokładniejszy, bardziej skrupulatny. Na pewno dużo bardziej niż Piotrek w jego wieku potrafi zająć się sam sobą. Nie wiem na ile wynika to z faktu, że musi dzielić się uwagą dorosłych, a na ile taki po prostu jest. Mam wrażenie, że w środku wszystko przeżywa intensywniej od brata i intensywniej odreagowuje. Dotyczy to również kwesti snu. Spokojny, pogodny i raczej bezproblemowy póki co w ciągu dnia Tomek od pewnego czasu nasze wieczory i noce zamienia w jazdę bez trzymanki....Ciężko to znoszę, bo przyzwyczaiłam się do trybu "intensywny czas z dzieckiem, a potem switch off" i 2-3h na obowiązki domowe, pracę, czas z mężem. Taki reset, którego bardzo potrzebuję. Obecnie nie mamy takiej możliwości. Działamy ponownie w trybie stand by jak przy noworodku
Przyznaję, że Piotrek nas rozleniwił. Piotr potrzebował dużo uwagi w ciągu dnia i ją otrzymywał na wyłączność. Ostro przeżywał bunty dwulatka i późniejsze, to prawda, ale ze snem problemów nie ma niemal żadnych. Odkąd skończył bodajże pół roku przesypia całe noce kamiennym snem. Musi być naprawę chory (gorączka), musi go coś  bardzo boleć lub śnić mu się coś potwornego by się obudził w nocy, a nawet jeśli to wystarczyło zapodać mu mleko, wodę albo położyć się z nim lub przygarnąć go do naszego łóżka by w sekundę zasnął z powrotem. Przez około 2.5 roku był rannym ptaszkiem  i fundował nam pobudki między 6 a 7, ale obecnie w weekend śpi do 8 lub nawet 9 - miodzio. W okresie gdy spał w dzień miał dwie, a potem jedną drzemkę o w miarę stałych porach.
A Tomek? Jeszcze dwa miesiące temu przesypiał całą noc. Obecnie jest jazda bez trzymanki. W dzień sypia różnie. Bywa, że jest jedna drzemka półgodzinna, bywa, że śpi 3 godziny, czasem dwa razy dziennie. W żaden sposób nie przekłada się to na sen nocny. Czasem po dniu z małą ilością snu faktycznie w nocy śpi dobrze, a czasem nie. Nie ma reguły. Wieczory i noce to ostatnio wariactwo. Dwa miesiące temu zaczęły się problemy z usypianiem. Trzeba przy Tomku dłużej posiedzieć, głaskać i niestety często zastosować smoka. Przewiduję jazdy z odstawianiem, a nie mam żadnego doświadczenia w tym względzie, bo Piotrek był bezsmoczkowy. Nie widzę jednak innej możliwości. Czasem bez smoczka nie zaśnie i już, będzie płakał, rzucał się po łóżeczku, a położenie się z nim w naszym łóżku nic nie daje. Tak samo będzie płakał i się rzucał. Potem wróciło budzenie się koło północy na mleko. Ok, przywykliśmy. Nawet dobra pora, bo wtedy z reguły idziemy spać, więc czekaliśmy, aż Tomek da sygnał, że trzeba go "dotankować", a potem uderzaliśmy wszyscy w kimono. Tomek zazwyczaj od razu, nawet bez smoka. Potem doszło popłakiwanie i wiercenie się między 22 a północą i wędrówki do jego pokoju by go pogłaskać, posiedzieć przy nim lub dać tego nieszczęsnego smoka. Ostatni miesiąc zaś to już zupełnie cyrk na kółkach. Trudności w usypianiu, potem płacze. Czasem nawet nie zdążę poczytać Piotrkowi, podrapać go po plecach i poprzytulać, a Tomek już zaczyna koncert. Wielka szkoda, bo i ja i Piotrek bardzo potrzebujemy tych chwil gdy Tomek już śpi i mamy czas tylko dla siebie. Obecnie różnie z tym bywa. Tomek często nie popłakuje tylko od razu zaczyna okropnie krzyczeć i płakać na cały głos, tak, że zrywamy się na równe nogi. Może nie powinnam tego pisać, ale dźwięk ten jest wyjątkowo dla mnie nieprzyjemny i irytujący i trwa długo, bo nawet jeśli popędzimy do niego z prędkością światła i od razu przytulimy on reaguje z opóźnieniem. Po prostu musi się wyryczeć, wykrzyczeć, a nam pękają uszy. Nikt kto zna Tomka tylko za dnia nie wierzy, że ten spokojny chłopiec potrafi tak się drzeć! Około północy zazwyczaj mleko i bardzo często wtedy Tomek stwierdza, że nie chce już spać. Jest w pełni przytomny, uśmiechnięty i nie ma zamiaru siedzieć w łóżeczku. Wyjęty z niego bawi się radośnie i gada po swojemu. Gdy go głaszczemy w łóżeczku lub zabieramy do naszego łóżka jest wściek, płacz, w łóżku co chwilę siada, szarpie nas za włosy, wpycha palce do oczu. Nie lubię brać go do nas bo łóżko nie stoi przy ścianie i chyba trzeba kupić dodatkowe barierki albo coś, bo boję się, że spadnie. Raz spadł. To było straszne. Rano spał na środku obłożony poduszkami, wyszłam do toalety.....On jeszcze nie umie wchodzić na łóżko ani tym bardziej bezpiecznie zejść. Ogromnie utrudnia mi to życie, bo boję się zejść rano do kuchni by przygotować sobie coś do pracy zanim chłopcy wstaną, zjeść coś, nawet gdy M jest w domu, bo on śpi tak jak Piotr - bardzo twardo i  nie poczuje przez sen, że Tomek się budzi i porusza. Ja tak. No naprawdę barierki są niezbędne, bo obecnie zazwyczaj niosę Tomka ze sobą i kładę w łóżeczku turystycznym w pokoju gościnnym na dole, ale on zwykle się wtedy budzi i tyle moich spokojnych przygotowań ;-)
Ostatnio imprezował od 23.30 do 3. Budzi się między 6 a 7, często z mega kupsonem wymagającym umycia w wannie i przepierki.
Jestem tym "nieco" zmęczona, zwłaszcza ja bo i Piotrek i Tomek wieczorami i nocą potrzebują głównie mnie,. Bardzo często M usiłuje Tomka uspokoić, a on płacze i wrzeszczy aż się pojawię. Mam nadzieję, że to okres przejściowy - jakieś skoki rozwojowe + ząbkowanie + może rodzaj lęku separacyjnego. Bardzo brakuje mi tej odrobiny czasu dla siebie, dla męża czy na pracę. Teraz ciągle jestem w biegu lub na stand by. Kładę chłopców i pędem na szybko biorę prysznic i coś jem, bo wiem, że za chwilę Tomek może rozpocząć balety i będę musiała przy nim siedzieć lub z nim się położyć. Jak wspominałam M też próbuje go pacyfokować, ale Tomek woła mnie i przy tacie potrafi płakać, krzyczeć i wściekać się bardzo długo. Ja nie potrafię wtedy skupić się na niczym, na żadnej pracy nie wspominając o odpoczynku. Ekspresowo więc myję się i jem i zazwyczaj od razu kładę się spać by pospać choć godzinę przed północą, o której Tomek zbudzi się na jedzenie i może zaśnie a może czekać nas będzie impreza przez pól nocy.
Bardzo nam z M brakuje tej odrobiny czasu razem wieczorem, już dawno nie obejrzeliśmy razem w całości żadnego programu nie wspominając o filmie czy innych przyjemnościach. Z przyjaciółką przez telefon prawie nie rozmawiamy, tylko ewentualnie gdy chłopcy się kąpią parę słów, bo wieczorem albo śpię albo biegam albo towarzyszę Tomkowi. Ze światem komunikuję się głównie przez komunikatory gdzieś w międzyczasie, rzadko w czasie realnym..

10 komentarzy:

  1. Współczuję i rozumiem, bo funkcjonuję niemal dokładnie tak samo z moją 2-miesięczną córką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję, nie miałam takich przebojów - mamy tylko jedno dziecko i ono właśnie jest takie jak Twój Piotrek - zasypia po 20:00 a ja mam wtedy czas na reset, na obejrzenie filmu razem z mężem, na poczytanie, na cichy wieczór.
    Może spróbuj zrezygnować z mleka o północy, niech oduczy się już picia w nocy. Pewnie będzie próbował przez jakiś czas wymuszać - może kilka, może nawet kilkanaście nocy ,ale bądź konsekwentna. Nie i nie.
    Powiem Tobie, że my też mamy problemy z naszym synem choć innej natury, i w niektórych sprawach "zaskoczył" dopiero po kilku miesiącach. Ale on ma już 7 lat to i więcej rozumu, żeby brać rodziców pod włos.
    Trzymam kciuki za rozwiązanie sytuacji. Na pewno doczekasz się spokojnych wieczorów.
    marucia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh nie ma opcji by z tego mleka zrezygnować, on naprawdę jest głodny, wypija dużą butlę jednym duszkiem. On w ogóle je jak smok w dzień, w tym sporą kolację a jednak nadal jest głodny.

      Usuń
  3. A może się nie poddawać? Niech tata usypia chłopców i koniec, wtedy może obydwoje po pewnym czasie udręki będziecie mieć czas dla siebie. Gdy mąż przyjeżdża to on usypia chłopców, kładzie, czyta, kompie tylko tutaj oni za nim tesknią i łapią każdą chwilę z tatą
    ...ale sądzę że jak twardo postawicie na swoim to napewno wam się uda i wiem, że serce się będzie krajać od tych wrzaskow ale z kazdym dniem będzie coraz lepiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wychodzę z domu to maż usypia ich tylko widzisz... oni zazwyczaj w ciągu tygodnia spędzają więcej czasu z tatą niż ze mną, bo M wcześniej wraca z pracy, ja rozumiem, że potrzebują mamy choćby wieczorem i chcę im dać trochę takiego spokojnego czasu i bliskości, potrzebujemy tego

      Usuń
  4. To wszystko o czym piszesz jest zupelnie naturalne i normalne i okrutnoscia byloby na sile to zwalczac. Po prostu u niektorych dzieci przetrwal pierwotny instynkt polegajacy na potrzebie by mama byla blisko, bo jesli jej nie ma, to oznacza zagrozenie. Budza sie by sprawdzic, czy mama jest, a gdy jej nie ma obok - wszczynaja alarm. Moja Cati tez taka jest, co wieczor biegam do niej kilka razy, czasem wiecej, czasem mniej, filmy ogladam na raty, jesli w tv, to maz musi mi opowiadac co przegapilam. Czasem, gdy jestem zmeczona, zostaje przy niej gdy zasnie i albo tez ide spac,albo surfuje po necie na iPadzie. I wtedy jest spokoj, ale przylapalam mloda na zerkaniu, czy jestem, a kiedys wrecz wziela mnie za reke, zebym nie odchodzila i tak spala.
    Nocne imprezowanie jeszcze mnie omija, gdy Cati nie ma ochoty spac, gada do mnie, dlubie mi w nosie, ale gdy ja nie reaguje, w koncu zasypia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego nie zwalczam i rozumiem, ale nie będę udawała, że jestem z tego powodu szczęśliwa bo nie jestem. Taka wredna jestem, ze myślę o własnym komforcie :-) A jak Tomek imprezuje to ciężko go ignorować bo siada, łazi po łóżku, staje na głowie i trzeba cały czas go pilnować

      Usuń
    2. Dlatego ja mam materac w goscinnej sypialni na podlodze polozony, w rogu pokoju - wiec sa dwie sciany i ja, a jak by spadla z czwartej strony, to nisko by leciala. W sypialni przyczepilismy do lozka jeden bok lozeczka, ktorego i tak nie uzywalusmy, robi za barierke, bo tam tez zdarza nam sie sypiac :D Najczesciej jednak klade sie spac z mezem, a do Cati lece jak sie obudzi i przewaznie juz z nia zostaje. Wczesniej spi sama i narazie jeszcze nie wedruje po lozku.

      Usuń
  5. Kurczę Nessie, współczuję. To, co Tomek wyprawia teraz, przypomina trochę noworodkowy okres Lilki, i powiem tak- miałam dość. Tyle, że u nas było bez znaczenia, czy to spanie w nocy, czy drzemki dzień- musiałam być cały czas w pogotowiu. Czasami chciało mi się wyć z bezsilności. Doskonale pamiętam, jak rano myłam się na raty, bo Lila potrafiła obudzić się po 7minutach od zaśnięcia. To znaczy nie- nawet nie obudzić- Ona kwękała, stękała itd...
    Trzymaj się. Tak, jak podobno jest to naturalne, że dzieci tak robią, tak za naturalne uważam, że większość mam czuje w takiej sytuacji dokładnie to samo, co Ty.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pocieszę Cię, przejdzie :) Tym szybciej im Tomek poczuje się bezpiecznie. Układ nerwowy dziecka w tym wieku rozwija się najszybciej i nie nadąża za odbieraniem bodźców z otoczenia. Trochę tak, jakby dorosły był w stanie PMS. Nie wiadomo co niepokoi a jak nie wiadomo to nie poradzisz nic.
    Można próbować oddać Tomkowi swoją poduszkę, pachnącą mamą, używaną koszulkę, zagęścić nocne mleko kleikiem lub glukozą (nie tak, żeby było słodkie a odżywcze, glukoza dobrze wpływa na układ nerwowy) na Zuzę akurat to działało, na Kubę powrót do pokoju rodziców na kilka miesięcy w nocy, Wy też znajdziecie swój sposób, święta idą, więcej wolnego, może akurat się uda, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń