poniedziałek, 26 stycznia 2015

nietypowe objawy pasożytów - ku przestrodze




Pisze by podzielić się swoimi doświadczeniami. Może ktoś ma podobny problem. Piotrek lat 4 i pół od zeszłego poniedziałku miał problemy z pęcherzem (przynajmniej tak wtedy sądziłam). Biegał do toalety dosłownie co kilka minut po to by oddać parę kropelek. Nie był w stanie normalnie funkcjonować. Na wyjście do lekarza musiał mieć założoną pieluchę bo nie wytrzymywał nawet 5 minut. To samo w nocy. Dodam, że wychodził wtedy z wirusowej infekcji górnych dróg oddechowych, więc zapalenie pęcherza wydawało mi się prawdopodobne. Zastosowałam standardowe środki. Furagina, żuravit, kwaśne jedzenie i picie, ciepłe kąpiele i nasiadówki. Zero poprawy. Zrobiłam badanie moczu - wyszło OK. Brak bakterii w osadzie, jednak na wszelki wypadek i tak oddałam mocz na posiew (dziś odebrałam wynik - jałowy). Piotr twierdził, że nic go nie boli, był wesoły, miał apetyt i energię, tylko co chwilę przerywał zabawę na sikanie. Wydawało mi się to dziwne, bo miał wcześniej dwa razy bakteryjne zakażenie pęcherza i wiązało się to z gorączką i fatalnym samopoczuciem. Po kilku dniach bez poprawy zaczynałam się załamywać, bo nie miałam już pomysłu jak pomoc własnemu dziecku, które z powodu tych dolegliwości było praktycznie wyłączone z funkcjonowania w społeczeństwie.  On nawet 5-muinutowej bajki nie był w stanie w całości obejrzeć....Zdesperowana w piątek poszłam z nim do zaufanego urologa, do którego chodzimy od urodzenia dziecka (wodniaki i wnętrostwo). Przeanalizował wyniki, zrobił mu usg jamy brzusznej, nerek, pęcherza i stwierdził, że z urologicznego punktu widzenia jest OK. Zasugerował natomiast pasożyty. Jego syn miał takie objawy. Przyznam, że byłam zaskoczona. odrobaczamy się w miarę regularnie (ostatnio jesienią) i na ten temat czytałam dużo, ponieważ moje koleżanka z pracy ma duże problemy z pasożytami u dziecka i siłą rzeczy "towarzyszyłam" jej w jej pielgrzymkach po lekarzach wszelkich specjalności dopóki nie znaleźli przyczyny i zaczęli się dokształcać na ten temat.  Wiem, że testy z kału są często fałszywie negatywne, wiem, że diagnozować powinno się objawowo i że objawy to nie tylko swędzenie, ale też wysypka a nawet nawracające infekcje dróg oddechowych. U Piotrka żadnych objawów nie było poza stałym parciem na mocz, a więc jakimś dyskomfortem w obrębie cewki moczowej (ale nie bólem). W piątek wieczorem przed snem podałam Zentel i założyłam na wszelki wypadek pieluchę. Po kilku godzinach była sucha a przed snem dziecko nadal odwiedzało toaletę co kilka minut. Następnego dnia oddawał mocz znacznie rzadziej. Musieliśmy jeszcze trochę popracować nad psychiką, ponieważ zakodował sobie potrzebę częstego odwiedzania toalety, a i mięśnie cewki po kilku dniach stałego napinania musiały na nowo nauczyć się prawidłowo reagować. W sobotę praliśmy, czyściliśmy i wyparzaliśmy co się dało (konieczna jest wymiana pościeli etc PO nocy z lekiem, o czym niewielu wie). Dziś prasuję. Poszliśmy na pokaz eksperymentów chemicznych i zainteresowany tym co się dzieje bez toalety pod ręką spokojnie wytrzymał 2.5h bez wspominania o potrzebie pójścia do niej, co jeszcze 24h wcześniej było nie do pomyślenia Dwa dni po zażyciu Zentelu sytuacja wróciła do normy. Zbieg okoliczności? By może. Być może co mało prawdopodobne pomieszali w laboratorium próbki moczu (a były dwie - na badanie ogólne i posiew). Może było zapalenie i jakimś cudem ustąpiło dokładnie w momencie podania leku (bo chwilę przed podaniem Zentelu dziecko siedziało na toalecie cały czas, a potem poszło spać i spało SUCHO). Pamiętajcie, że pasożyty mogą dawać bardzo różne objawy i warto wziąć taką ewentualność pod uwagę, gdy standardowe metody leczenia jakieś dolegliwości zawodzą. To mit, że tylko brudasy i niechluje borykają się z tym problemem. To dotyczy prawdopodobnie każdego z nas w mniejszym lub większym stopniu.

6 komentarzy:

  1. Do czego to doszło, żeby rodzic musiał sam glowkowac co może dolegac dziecku, bo na lekarzy nie ma co liczyć. Dobrze, że z Piotrkiem już ok!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi kiedyś lekarka powiedziała, że może to być spowodowane tkz przewianiem, że oprócz parcia na mocz nie odczuwa się nic, raz mnie tak przewiało ( siedziałam na zimnej ziemi dość długo) i miałam dość i wyprosiłam antybiotyk, bo żadne metody nie działały...lekarka patrzyła na mnie jak na idiotę bo jak leczyć coś czego nie ma wg badań...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem...tylko ze bylismy z tym u urologa. Wychodze z zalozenia, ze zna sie na tym.

      Usuń
  3. Wiem, że to mit i mam nadzieję, że kiedyś ludzie przestaną postrzegać pzasożyty jako chorobę wstydliwą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze wiedziec. Choc problem nie dotyczy mojego dziecka, ale mnie. Byl taki czas, ze przechodzilam zapalenie pecherza za zapaleniem, byly tak silne, mimo lekow, ze sikalam krwia, o bolu nie wspomne. Ale mieszkalam wtedy za granica i tam czekalam na paczke z lekami z domu (mama zalatwila mi antybiotyki u zbajomej lekarki, tam za granica lekarze nie przepisali mi nic co pomoglo dlatego te leki z pl) Antybiotki pomogly ale zostalo to jakby nerwowe uczucie parcia na pecherz. Najgozej w nocy bylo z chodzeniem bo wystarczy ze z boku na bok sie przenioslam i juz "pelen pecherz". W nocy wstawalam stednio co 40 min.. I tak przez wiele miesiecy. W kazdym razie po powrocie do polski chodzilam do lekarzy. Wszedzie wszystko bylo ok niby bo wyniki dobre ale nikt nie wiedzial jak pomoc na to parcie. W koncu jeden lekarz zapisal mi NUROFEN FORTE ... Myslalam ze totalnie olewa moj problem. Ale nurofen kupilam i ... Przeszlo! Tzn bralam go jeszcze przez jakis czas i teraz jak przychodza chlodniejsze dni i mam wrazenie ze czesciej latam do wc. Kupuje nurofen (forte, ten na recepte) i zaraz sie uspokaja.
    Czemu nurofen? Dziala rozkurczowo na miesnie a parcie na pecherz mialam pezez skurcze miesni , te z kolei pojawily sie przez dlugie problemy z pecherzem. Mimo jego wyleczenia skurcze zostaly jako nerwowy nawyk.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nospa forte!!!! NOSPA FORTE! Pomylilam. Nie byl to nurofen. :)

    OdpowiedzUsuń