środa, 14 stycznia 2015

Piotr


Mało ostatnio piszę o rozwoju moich dzieci, więc dwa posty podsumowujące.
Piotr lat 4 i 7 miesięcy.
Starszy brat. Niski chudzielec, bardzo sprawny fizycznie, ciągle w ruchu. Z wiekiem coraz bardziej podobny do mnie z wyglądu, charakteru i temperamentu. Im jest starszy tym lepiej go rozumiem. Wiem, że to żadne odkrycie, ale serio mam wrażenie, że myślimy podobnie i rozumiemy się bez słów.
Potwornie ambitny. Nie cierpi być drugi czy nie daj boże trzeci. Z tego powodu czasem unika podejmowania trudniejszych wyzwań twierdząc, że czegoś nie umie. Boi się, że mu nie wyjdzie, albo wyjdzie lecz nie od razu super. Jest to temat, nad którym pracujemy wspólnie z wychowawczyniami w przedszkolu. Staramy się pokazać mu, że nie zawsze wszystko musi wychodzić od razu, że nie trzeba zawsze być naj i pracujemy nad poprawieniem jego samooceny. Tutaj bardzo przydają się narty, na których zaczął jeździć w zeszłym tygodniu, a już w niedzielę zaliczył pierwszy trzygodzinnym kurs w szkółce narciarskiej. Instruktor był bardzo zadowolony, a Piotrek to już w ogóle unosi się z dumy pół metra nad ziemią. Mam nadzieję, że to doświadczenie zmobilizuje go np. do nauki jady na rowerze bez bocznych kółek wiosną, czego domawiał z powodów jak wyżej zniechęcony jedną nieudaną próbą.
Z jednej strony wytrwałość i cierpliwość nie jest jego mocną stroną, ale przy niektórych zadaniach skupia się na długo całym sobą. Ma teraz etap na rysowanie, kreślenie, mazanie "notowanie, klejenie i wycinanie. Cale biurko jest zawalone jego ważnymi notatkami, pamiętnikami, planami, projektami i zadaniami. Mimo to pod względem motoryki małej odstaje in minus od grupy przedszkolnej. Prawidłowo trzyma kredkę, ale rysuje niestarannie, na chybcika. Trochę obawiam się, że będzie miał dysgrafię tak jak ja.
Jednocześnie z wielkim zapałem, długo i cierpliwie buduje z przeróżnych klocków. Pod choinkę dostał wielkie pudło dorosłych legusów i buduje z nich fantastyczne konstrukcje i maszyny. Łączy różne budulce i ma pod tym względem ogromną wyobraźnię.
Jest bardzo samodzielny - o ile ma ochotę. W przedszkolu podobno pomocy potrzebuje jedynie przy zawiązywaniu sznurówek, a poza tym jest całkowicie samoobsługowy i zawsze pierwszy jest gotowy na spacer. W domu wieczorem konsultuję z nim ubiór na kolejny dzień, bo jeśli tego nie zrobię sam go skompletuje rano i bywa, że wygląda dziwacznie. Miewa jednak dni gdy chce być ubierany przez mamę i koniec.
Jest przemądrzały i pyskuje niesamowicie ;-) Teksty w stylu "mamo nie pouczaj mnie, ja sam najlepiej wiem co jest dla mnie dobre są na porządku dziennym i aż obawiam się co usłyszę od niego za kilkanaście lat. Śmiesznie czasem brzmią takie słowa wypowiadane dziecinnym głosem, bo Piotrek nadal sepleni. Ma wadę wymowy, nad którą pracujemy z logopeda i widać już efekty, niestety nie w mowie spontanicznej. Dyskutujemy ostro, ale jednocześnie dobrze nam się aktualnie żyje i współpracuje. Piotrek lubi nam pomagać, jest łasy na pochwały, często sam wychodzi z inicjatywą pomocy i dni z nim zazwyczaj mijają naprawdę miło. Bardzo bym chciała wyjechać gdzieś sama tylko z nim na tydzień. Postrzegam to jako relaks i odpoczynek. Jeszcze dwa lata temu drżałabym na samą myśl o tym :-) Lubię takie trochę starsze dzieci, jednocześnie zdaję sobie sprawę, że po okresie równowagi znów przyjdzie jakaś nierównowaga.
Wolno wchodzi w grupę, jest nieśmiały i czasem maskuje to agresją lub złym humorem. Gdy ma gorszy dzień i przyjdą goście czasem zamyka się w pokoju lub jest gburowaty, na szczęście coraz rzadziej. gdy wejdzie już w grupę odnajduje się w niej znakomicie. Chce rządzić, ale robi to w taki sposób, że zazwyczaj dzieci się na to zgadzają, bo jego propozycje są atrakcyjne. Jednocześnie nie jest już tak potwornie uparty jak kiedyś, chętniej idzie na kompromis, zgadza się na propozycje innych i ogólnie jest lubiany w przedszkolu przez dzieci i wychowawców. Jest ulubieńcem pani ze stołówki, której lubi pomagać w nakrywaniu do stołów i sprzątaniu po posiłkach.
Przezwyciężył niechęć do fryzjera i znów po prawie dwóch latach stryzżenia przez tatę maszynką ma przyzwoitą fryzurę.
Nadal twierdzi, że zostanie strażakiem i straż pożarna to jego podstawowe zainteresowanie, poza tym budowanie, majsterkowanie, maszyny i ekologia (tak miał wpisane na arkuszu oceny półrocznej w przedszkolu). To ostatnie z powodu bajki "Była sobie ziemia", którą bardzo lubi oglądać oraz naszych wiecznych przypominań o wyłączaniu niepotrzebnych lamp, oszczędzaniu wody etc.
Uwielbia robić nam kawały, tworzyć dla nas zadania oraz robić dla nas prezenty.
Lubi tańczyć, ale wyczucie rytmu ma kiepskie. nie bardzo potrafi na przykład wyklaskać dany rytm. Kolejny temat do ćwiczeń ze względu na naukę czytania. Ma dobrą pamięć, dużo śpiewa, powtarza wierszyki. Nie przepada za wystąpieniami publicznymi. W grupie nie ma problemu, ale gdy trzeba solo wypowiedzieć kwestie zżera o trema, mówi bardzo cicho i niewyraźnie.
Nadal ma pancerny sen. Zasypia bez problemu i śpi jak kamień całą noc nawet gdy brat w pokoju obok głośno płacze. Można go przekładać, układać, nawet zaświecić mu światło a on nadal śpi. Błogosławię tę jego cechę w kontekście ostatnich cyrków nocnych Tomka. gdyby Piotrkowi przeszkadzały one w nocy byłoby ciężko.
Lubi też kucharzyć, choć nie aż tak jak brat. Wiele rzeczy w kuchni robi sam. Uwielbia keczup i musztardę, najlepiej chleb z keczupem i musztardą jak ja i mój dziadek, a jego pradziadek.
Jest autorytetem dla młodszego brata i choć zdarzają się między nimi scysje to wobec świata zewnętrznego zawsze staje za nim murem, jest troskliwy i opiekuńczy.
Mądry, dowcipny, fajny chłopczyk z tego mojego synka :-)

2 komentarze:

  1. Uroczy mężczyzna :)
    Z wiekiem może mu przejdzie to malowanie, moi wszyscy gryzmolą jak kura pazurem...

    OdpowiedzUsuń
  2. No fajny fajny :) najbardziej zadziwia mnie jego zdolność do zasypiania wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń