poniedziałek, 16 lutego 2015

(prawie) wiosenny Ojców

Sezon wycieczek podkrakowskich uznaję ponownie za otwarty :-) W sobotę korzystając z pięknego, optymistycznie nastrajającego słońca wybraliśmy się do Ojcowa.
Chłopcy łyknęli świeżego powietrza (no może przesadzam, ale trochę świeższego niż to którym oddychają na co dzień), nazbieraliśmy sporo patyków i kamieni, powspinaliśmy się na skałki. Niestety pod koniec wycieczki zrobiło się chłodno, gdyż wyruszyliśmy po obiedzie. Tomek wstaje skoro świt i robi się senny między 10 a 11. Piotrek zaś lubi w weekendy dłużej pospać,
 (w tygodniu budzę go ok. 7 rano). Nie mam serca budzić go również w sobotę, więc śpi do oporu. Zanim więc wstał i zasiedliśmy do śniadania, Tomek już kładł się na drzemkę i tym sposobem musieliśmy czekać aż się zbudzi by był w dobrym nastroju.
Powrót do samochodu to był już niestety koszmar, z tego prostego powodu, że jest jeszcze zima. A zima z małym dzieckiem to koszmar w pewnym sytuacjach, na przykład gdy maluch odziany jak bałwanek na mrozie postanowi wykonać kupę. O zmianie pieluchy w plenerze rzecz jasna nie było mowy, po drodze zero ciepłych miejsc gdzie moglibyśmy skorzystać z toalety czy choćby kawałka ciepłego pomieszczenia (to jeszcze nie sezon, wiec smażalnie pstrągów i takie tam pozamykane). Zaliczyliśmy klasyczny horror rodziców dwójki. Młodszy coraz bardziej wkurzony darł się zarówno w wózku jak i siedząc tacie na barana, my próbowaliśmy zachęcić Piotrka do szybszego marszu, by jak najprędzej znaleźć się w aucie, Piotrek był już zmęczony, a w samochodzie wygibasy i próby przewinięcia 16-miesieczniaka na stojąco między fotelikiem a przednią kanapą (bo w zaistniałych okolicznościach przyrody nie mieliśmy ochoty na 40-minutową jazdę do domy w płaczu).





 każde krakowskie dziecko musi mieć fotę z Bramą Krakowską



1 komentarz:

  1. Świetna wycieczka, a tą wpadkę można rzucić w niepamięć ;)

    OdpowiedzUsuń