poniedziałek, 23 marca 2015

bracia rozdzieleni i dni w napięciu

Nerwowy czas przed nami.
Wczoraj Tomiś wstał z drzemki rozpalony i bardzo płakał próbując jeść obiad. Szybka jazda na dyżur. Diagnoza - początek anginy. I z bólem serca separacja. Tomiś z tatą pojechali na kilka dni do teściów, ja zostałam z Piotrkiem. Dlaczego? Ano dlatego, że i Piotrek i ja musimy być teraz zdrowi, bo za tydzień we wtorek 31-go marca Piotrka czeka zabieg operacyjny w narkozie (wnętrostwo). Bardzo nam zależy, by się udało i by jakaś infekcja nie pokrzyżowała planów. Mamy już z M wszystko zaplanowane, ułożone w pracy. Ja mam urlop w przyszłym tygodniu, a M w tygodniu po świętach, by wszystko się ładnie zagoiło zanim Piotrek wróci do przedszkola. Ja 14-go kwietnia jadę do Niemiec na targi na tydzień i w razie przesunięcia zabiegu na po świętach musiałabym zostawić dziecko tuż po zabiegu, a nie wiem w jakiej będzie formie. Dlatego modlę się by wszystko było OK i pęka mi serce, że nie mogę być teraz z Tomkiem, ale siła wyższa. Piotrek będzie od środy w domu z moim kuzynem, będziemy musieli wcześniej jakoś zwalniać się z pracy bo Wojtek około 15 wychodzi na zajęcia, a normalnie wracamy o17 lub później. Według lekarki z Tomkiem nie powinnam mieć kontaktu do środy, może się uda. Denerwuję się. Chciałabym by było już po wszystkim.


3 komentarze:

  1. Trzymajcie się, kochani.

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję tych nerwów. trzymam kciuki, żeby wszystko poszło zgodnie z planem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedaczek, zdrówka :)
    A wy się trzymajcie takie rozłąki są czasem potrzebne dla dobra malucha...

    OdpowiedzUsuń