piątek, 13 marca 2015

dlaczego praca zdalna w domu nie jest dla mnie

Szczerze podziwiam mamy, które pracują zawodowo w domu opiekując się jednocześnie dzieckiem, czy to na zasadzie pracy zdalnej czy na własny rachunek. Chylę czoła. Ja się na to nie piszę. Te kobiety są dla mnie niedościgłym wzorem cierpliwości, samozaparcia i zorganizowania.
Kiedy Tomek by mały a ja przebywałam na urlopie rodzicielskim trochę próbowałam pracować zdalnie. Byłam permanentnie rozdarta. Kiedy stukałam w klawiaturę lub rozmawiałam przez telefon gdy Tomek był na chodzie miałam wyrzuty sumienia, że oto on tam sobie siedzi sam i się bawi sam a ja jestem skupiona na czymś innym. Dzień wyglądał tak, że ograniczałam spacery, bo na nich zasypiał, a wtedy drzemki w domu były krótsze, więc ja miałam mniej czasu na pracę. Źle się czułam wiecznie odrywając się od pracy by podać coś dziecku lub zagadać i od dziecka by odebrać telefon. Suma sumarum co się dało załatwiałam późnym wieczorem, ale pewne sprawy wymagały kontaktu w czasie rzeczywistym, zresztą na dłuższą metę nie dałabym rady fizycznie pracować po nocy.
No OK, powiedzmy,  że byłą to kwestia organizacji i mojego podejścia do wartościowego spędzania czasu z dziećmi, ale było to teoretycznie wykonalne. Ostatnio spędziłam jednak kilka dni w domu z Piotrkiem i Tomkiem - Tomkiem już chodzącym i potrafiącym pokazywać czego chce. W tym czasie też musiałam wykonać parę spraw związanych z pracą, a ponadto szperałam po necie w poszukiwaniu kabiny prysznicowej  dzwoniłam do producentów. NIGDY WIĘCEJ TAKIEJ SZARPANINY.  Piotrek jest starszy, potrafił zająć się sam sobą, choć żal mi go było bardzo gdy liczył na moją uwagę, a ja byłam zajęta. A to dlatego, że usiłowałam działać w czasie drzemki Tomka. Są to jedyne chwile w ciągu dnia, gdy Piotrek ma mnie na wyłączność i zwykle bardzo pilnujemy tego wspólnego czasu. Nie miałam jednak wyjścia ponieważ kiedy Tomek był na chodzie praca de facto stawała się awykonalna. Pomijam, że nie posiadam laptopa, więc siedząc przy komputerze traciłam go z oczu. Kiedy tylko mały gnom widział, że do niego siadam podchodził, zabierał mi myszkę, bębnił po klawiaturze, ładował się na kolana - bardzo to słodkie, ale skutecznie uniemożliwiające skupienie się na czymkolwiek trudniejszym niż wrzucenie statusu na FB. Rozmawiając przez telefon często nie słyszałam rozmówcy, bo 16-miesieczniak akurat tłukł się garnkami, śpiewał albo się wściekał.
Mało mam czasu dla dzieci w tygodniu, a pracować musze, jednak mimo wszystko wolę zostawić je pod dobrą opieką, pojechać do biura i tam wykonać swoje obowiązki bez bycia szarpaną, przesuwaną, potrącaną, w miejscu gdzie poziom decybeli jest znacząco niższy i nie musze odrywać się co chwila od biurka by "gasić pożary”.
Praca zdalna na tym etapie życia moich dzieci to zdecydowanie nie jest rozwiązanie dla mnie, na pewno nie w wymiarze pełnego etatu. Ewentualnie raz na jakiś czas dorywczo mogę popracować wieczorami czy w nocy.

5 komentarzy:

  1. Ja jedynie jaką prace w domu mogę wykonywać to opieka nad innymi dziećmi innej nie dałabym rady, pewnie jak wrócę do swojej roboty to będę.tam odpoczywać aby w domu chorować za trzech...

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie idealna jest praca w nocy. w nocy moje dzieci śpia i zawsze jest w domu jakikolwiek dorosły domownik z nimi.....i w nocy dobrze sierobi bo kierownictwo nie łazi i nie stoi nad toba patrzac ci na rece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pod warunkiem, ze rano mozna odespac ;-)

      Usuń
  3. Nie mam pojecia jak to niektore kobiety ogarniaja... U nas na zdalna prace z reguly nie ma mozliwosci, ale raz tej zimy tak nas zasypalo, ze szef zgodzil sie, zebysmy zabrali jakies papiery do domu i unikneli w ten sposob jazdy w sniezyce. Ucieszona, zabralam stosik papierkow, ktorych przerobienie w biurze zajeloby mi okolo 2 godzin. Az czulam sie nie fair, ze tak malo biore. Taaak. ;) Od rana probowalam nad nimi usiasc, ale dzieciaki tylko mama i mama. Mama jesc, mama pic, mama ksiazeczki... Mlodszy rozrzucal papiery, chcial je ogladac, balam sie, ze podrze. Musialam czekac az pojdzie na drzemke. Tylko, ze tak jak u Ciebie, drzemka mlodszego to jest czas na zabawy z corka. Zostalam wiec "zaatakowana" przez starsza latorosl... Nie mialam serca odmowic, wiec odwalilam szybkie rysowanie lub cos w tym stylu. Ponownie wyjelam papiery i... jak na zlosc obudzil sie Mlodszy... Skonczylo sie tak, ze dokumenty, ktore absolutnie MUSIALAM skonczyc, przegladalam do pozna w nocy, po polozeniu dzieci spac. Reszty nawet nie tknelam,.. Nigdy wiecej, nastepnym razem po prostu wezme dzien urlopu!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. w zyciu bym nei dala rady pracowac z moim dzieckeim w domu! Jak dotkne laptopa to ona musi go w tym momencie meic i powyrywac mu przyciski, jak wezme za kormorke to ona chce. Doi tego nei potrafi bawic sie sama. Mama musi byc obok caly czas.
    Swoja droga chlopak mojej siostry stwierdzil ze on nei widzi problemu pracowac zdalnei z dzieckiem w domu. Siostra stwierdzila ze jak bedzie w ktorys dzien tak pracowal to wpadnei tam z moja corka ;)

    OdpowiedzUsuń