piątek, 24 kwietnia 2015

pierwsze postrzyżyny

Tomek ostrzyżony na króciutko. Spontaniczna decyzja w poniedziałek. Wracając z pracy wstąpiłam do fryzjerki we wsi obok. Miała 10 minut luzu za pół godziny. Zgarnęłam Tomka, picie, chrupki i parę zabawek i jakoś poszło, prawdopodobnie dlatego, że było akurat włączone solarium i szum zagłuszył warkot maszynki. Nożyczkami nie pozwolił sobie gmerać przy włosach. Teraz myślę, że może troche za krótko ma te włoski obcięte, ale z drugiej strony  ma je dość cienkie, rzadkie i to był ciągle taki niemowlęcy puch. Teraz powinny odrastać mocniejsze.
Taki chłopczyk się zrobił, już nie dzidziuś. Nie czuję nostalgii.





2 komentarze:

  1. Słodziak :)
    Ja nigdy nie moge przeżyć gdy chłopców obcinam i ich loki opadają na ziemię...

    OdpowiedzUsuń