piątek, 10 kwietnia 2015

wracamy - reaktywacja bloga :-)

Zaniedbałam się z pisaniem. Brak czasu, brak energii, Ale wracamy :-)
Zabieg Piotrka przebiegł szybko i sprawnie i już następnego dnia dziecko biegało i skakało jak zwykle. Jedynym problemem była zmiana plastra na mosznie oraz po kilku dniach na brzuchu. Piotrek jest strasznym histerykiem pod tym względem i choć nawet nie dotykałam ranki to samo odklejanie plastra było dla niego takim dyskomfortem, że do dziś mam dreszcze na wspomnienie tych chwil. Najgorzej było w poniedziałek gdy usuwaliśmy już wszystkie plastry. Na spółkę z mężem unieruchamiając go na podłodze. Innej opcji naprawdę nie było. Na szczęście było minęło. Piotrek już w środę po świętach wrócił do przedszkola, A ja we wtorek jadę na kilka dni do Frankfurtu na targi. Nie ukrywam, że cieszę się, że na chwilę wyrwę się z domowej rutyny :-)

2 komentarze:

  1. To abys miło spędziła czas na tych targach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajnie- Frankfurt! I chwila wytchnienia, chwila na bycie kobietą, nie tylko mamą. Zazdroszczę :)
    Ufff, dobrze, że już po wszystkim. Eliza może nie aż tak, ale też zawsze histeryzuje w takich kwestiach.

    OdpowiedzUsuń