środa, 20 maja 2015

bo mężczyzna ma być zaradny i twardy

Wszyscy mamy jakieś wyobrażenia na temat tego jakimi dorosłymi będą nasze dzieci. Można twierdzić, że jest nam to obojętne byleby były szczęśliwe i do pewnego stopnia jest do zapewne prawdą, ale przecież wychowując dzieci kształtujemy je według wartości, które są dla nas ważne. Spędzamy z nimi czas w sposób, który sami lubimy podświadomie przekazując im pewne wzorce zachowań. Jeśli nie żeglujesz raczej nie wybierzesz się z dzieckiem na wakacje pod żaglami prawda?
Ja mam w głowie pewien wzorzec mężczyzny i nie ukrywam, że zarówno mi jak i mojemu mężowi zależy na tym, by wychować naszych synów na takich właśnie facetów, a przynajmniej spróbować. Otóż ponad wszystko nie cierpię facetów ciepłych kluch, facetów dwie lewe ręce, facetów kanapowców, którzy wszystko muszą mieć podane pod nos w opcji all inclusive. Mój mąż jest typem harcerza, górskiego wędrowcy i majsterkowicza. Świetnie radzi sobie w terenie. Potrafi oszacować siły i trudność trasy, nie szarżuje, zawsze jest odpowiednio spakowany i przygotowany i nigdy nie narzeka, że zimno, mokro, trudno, gorąco, zimno, brudno, błoto, a but obciera. Świetnie orientuje się w terenie, potrafi zbudować szałas, rozpalić ognisko. Czuję się przy nim pod tym względem bezpiecznie. Nie boi się cięższej pracy fizycznej. Potrafi i wyszlifować ściany i zbudować schody na górę skarpy i płot z palet, kiedy trzeba przy -20 stopniach kopał kilofem rów w zamarzniętej ziemi by zakopać rurę i spał co drugą noc zimą na budowie w nieogrzewanym domu bez wody rano jadać normalnie do pracy. Jest twardy i jest to coś, co bardzo w nim cenię. Jestem z niego dumna. Chciałabym by nasi synowie też tacy byli. Dlatego staramy się zaszczepić Piotrkowi, a niedługo również Tomkowi pasję do gór. Nie ukrywam, że również dlatego, że sami lubimy ten sposób spędzania wolnego czasu, ten sport i chcielibyśmy wrócić na górskie szlaki z podrośniętymi dzieciakami. Dlatego M angażuje Piotrka w prace w domu i wokoło domu, a nasz syn z zapałem struga belki i wkręca śruby. Mogą być muzykami, artystami, kimkolwiek, ale jeśli wyrosną na mężczyzn-fajtłapów uznamy to za życiową porażkę.


2 komentarze:

  1. Ja też tak twierdzę i choć widzę w Daśku część mojej porażki bo rośnie nam wrażliwiec okropny to jednak jak trzeba potrafi wszystko załatwić, byle tylko trochę więcej charakteru a mniej pyskówki było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oddzielam wrażliwość od takiej skautowskiej zaradności i wytrwałości. To są dla mnie dwie różne sprawy.

      Usuń