poniedziałek, 25 maja 2015

o wyjeździe w góry, którego nie było i pikniku przedszkolnym

Na weekend mieliśmy zaplanowany wyjazd w góry na rajd rodzinny bocheńskiego oddziału PTTK. Tomek miał zostać z babciami. W piątek jednak zrezygnowaliśmy z wyjazdu ze względu na fatalne prognozy pogody. Miało lać, wiać, generalnie syf, kiła i mogiła. Oczywiście skoro nie pojechaliśmy to z relacji znajomych wiemy, że nie było aż tak źle. Taki nasz pech. Jednak dobre się stało,
bo po pierwsze zrealizowaliśmy plan B czyli piknik rodzinny w przedszkolu, a po drugie w sobotę wieczorem moją mamę dopadł rotawirus. Teściowa zgodziła się zaopiekować Tokiem w sobotę, a w niedziele rano miała przejąć go moja mama, więc gdybyśmy pojechali teściowa musiałaby rezygnować z basenu i innych planów. W związku z tym jestem na nieplanowanym urlopie dzisiaj, M jutro, a ja znów w środę. Mama wprawdzie czuje się już lepiej, ale nie chcemy ryzykować zarażenia. Nie w tygodniu urodzinowym.
W piątek gdy podjęliśmy decyzję, że zostajemy przypomniałam sobie, że rodzice na pikniku maja być przebrani w stylu średniowiecznym. Ja miałam długą sukienkę z czasów panieńskich, a co do M to na wysokości zadania stanęła teściowa. Ona często wyszukuje w ciucholandach różne perełki i okazało się, że ma.... płaszcz królewski. W połączeniu ze złotą koszulą i ślubna kamizelką M prezentował się naprawdę królewsko. Ja chyba też nie najgorzej, bo zdobyliśmy rodzinnie drugie miejsce za przebranie. Wygraliśmy pluszowego dziewczęcego kucyka ;-)
 Było sporo wzruszeń na występie z okazji mamy i taty
i pasowanie Piotrusia na rycerza
A to smok. W najbliższą niedzielę czeka nas sporo atrakcji. Przedszkole bierze udział w corocznej Paradzie Smoków. Stelaż, wózek, w ogóle cały projekt to dzieło głównie mojego zdolnego męża - Pomysłowego Dobromira. Spędził nad nim trzy wieczory razem z mężem pani dyrektor. Ma to być Smok-Szkot z dudami. W niedzielę przedszkolaki przebrane za rycerzy, księżniczki i Szkotów wyruszą w procesji spod Barbakanu a my z nimi, zaś o 17 pierwsze urodziny kinderbal Piotrka. W lokalu :-) Tzn. w Robotowie. Eh będzie się działo.



 Po fajnej sobocie przyszła jakaś taka bezbarwna niedziela. Rano basen, głosowanie, a potem kiszenie się w domu, bo lało i było bardzo zimno. Tomek maruda z powodu chyba zębów, ja pozbawiona inwencji. Wyjątkowo wolno zmieniały się te cyferki na zegarku.


3 komentarze:

  1. Ahaha to faktycznie prawdziwe perełki teściowa znajduje w ciucholandach :) a jaka jest historia złotej koszuli? ;)
    Gratuluję drugiego miejsca! Piotrek musiał być dumny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teściowa kupiła kawałek złotego materialu i uszyła T-shirt

      Usuń
  2. To zapowiada wam się swietna zabawa, oby pogoda była udana :)

    OdpowiedzUsuń