poniedziałek, 18 maja 2015

przesilenie wiosenne

Dopadło mnie przesilenie wiosenne. Od czwartku wegetuję.
Najchętniej całymi dniami leżałabym pod kocykiem i drzemała - rzecz jasna nie leżę, bo pracuję a kiedy nie pracuję czas skutecznie zajmują mi dzieciaki. Piotrek też zaliczył spadek formy. W sobotę nigdzie się nie ruszyliśmy. Trochę pomagal tacie w kopaniu i sadzeniu, a później padł i spał pół dnia. Za to Tomek wulkan energii. Wczoraj Piotrek już OK, był basen, spacer i wycieczka rowerowa, za to ja jestem dalej dętka. Obolała dętka, bo na szytym dziąśle zrobily mi się bolesne afty. Jutro zdjęcie szwów, już się boję.
Mam nadzieję, że do weekendu wrócą mi siły, bo wybieramy się na rajd PTTK. Jeśli prognozy będą w miarę.

1 komentarz: