wtorek, 4 sierpnia 2015

migawki z wakacji - skansen w Sanoku

Nasza pierwsza wycieczka. Pochmurno, więc wakacje zaczęliśmy od wycieczki do skansenu w Sanoku, lekko zaniepokojeni, że zamiast gór, wody i piachu cały nas pobyt to będzie wyszukiwanie w okolicy podobnych ciekawych miejsc (nie żebyśmy nie lubili, ale.... wiecie o co chodzi).
Skansen (TU) jest zdecydowania wart odwiedzenia i można tam spędzić wiele godzin.
Przy wejściu jest ryneczek otoczony domkami, w których znajdują się poczta, remiza, apteka etc. Niestety większość domków otwierana jest jedynie gdy przechodzi zorganizowana wycieczka, można się wtedy do niej dołączyć, ale jest tłoczno, więc dzieci niewiele zobaczą. Dalej rozmieszczone są osady Bojków, Łemków, Podgórzan i Dolinian. Sporo chodzenia, nie wszędzie da się wjechać z wózkiem. Spędziliśmy tam sporo czasu, niestety przez większość wycieczki "walczyliśmy" ze śpiącym Tomkiem. Wyruszyliśmy spontanicznie w porze drzemki. Młody przespał się 20 minut w samochodzie, ale dla niego, który zwykle śpi 2-3h to zdecydowania za mało, a ja popełniłam błąd stulecia. Zamiast naszej wypłowiałej sprawdzonej w bojach inglesiny zabrałam badziewne chicco, które pożyczyli nam szwagrowie jako drugi awaryjny wózek. Inglesina jest świetna i wygodna dla dziecka, jestem pewna, ze niej Tomek spałby bez większego problemu, ale ma lekko uszkodzony mechanizm z tylu i zajeżdżamy ja do kasacji. Bałam się, że coś zepsuje się nieodwołalnie akurat podczas urlopu i zostaniemy kompletnie bez wózka. Chicco nie wypróbowałam przed wyjazdem. Używałam go owszem, ale w zeszłym roku kiedy Tomek był mały i fakt, że wózek nie jest zbyt głęboki i nie rozkłada się na płask tylko uchyla nie stanowił takiego problemu, bo nie brałam go na dłuższe spacery. W ogóle o tym nie pomyślałam. Biedny Tomek wisiał niewygodnie, nie mógł spać, płakał, marudził, przysypiał na chwilę, więc w pewnym momencie zarządziliśmy szybką ewakuację.













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz