środa, 23 grudnia 2015

Niech się ten rok już skończy....
Szlag trafił świąteczna atmosferę
W zeszłym tygodniu najpierw rozłożył się Piotrek. M wziął opiekę na tydzień bym mogła chodzić do pracy, ale skończyło się na tym, że musiał zająć się całą naszą trojką, bo dopadło mnie regularne grypsko. Takie z gorączką 40 stopni i bólem wszystkiego. Cud, że Tomek się nie zaraził, za to idą mu wszystkie piątki i tak go to wszystko boli (lub tak się and sobą użala), że już dwa razy byłam z nim u lekarza bo już sama nie byłam pewna czy to dziąsła, czy coś niefajnego w gardle. W weekend wyszliśmy na prostą i miałam w poniedziałek iść do pracy nadrobić tygodniowe zaległości, ale rozchorowała się moja mama i musiałam jednak wykorzystać L4 do końca i zostać z Tomkiem. Dziś w końcu dotarłam do biura z mocnym postanowieniem ogarnięcia wszystkiego. Piotrek w przedszkolu, Tomek u teściowej, herbatka, ciasteczko, szybki rzut oka na kont a tutaj... WTF! Okradziono mnie. Wczoraj ktoś późnym wieczorem płacił moją kartą kredytową obciążając ją na ponad 2500 PLN. Nerwy stres, telefony do banku, zastrzegiwanie karty, reklamacje, jazda na drugi koniec Krakowa na policję w celu zgłoszenia dokonania przestępstwa, ponadgodzinne zeznania.
Strasznie pechowy ten rok. Niech już się kończy. Niech idzie precz, bo mam już dość. Staram się nie myśleć o tym, że w drodze z policji do pracy tak jakby biegi nie wchodziły mi jak trzeba... Tak mi się tylko wydawało, prawda? Prawda?????
Jestem potwornie zmęczona psychicznie.

3 komentarze:

  1. O rany, współczuję. Mimo to- spokojnych (na ile się da) Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  2. kradziez nie miesci mi sie w glowie. nie rozumiem jak mozna cos takiego zrobic. mam nadzieje, ze w Nowym Roku wyjdziecie nie prosta i tego Wam serdecznie zycze.
    czy bank obciazy Ciebie ta kwota?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa jest w toku i to potrwa. Prawdopodobnie bede musiala to splacic i czekac na zwrot by uniknac naliczania odsetek.

      Usuń