wtorek, 5 stycznia 2016

Nauczona zeszłorocznym doświadczeniem bardzo uważałam w Sylwestra i Nowy Rok. Minęły spokojnie, co daje nadzieję na przyszłość. Aktualnie jesteśmy zdrowi i funkcjonujemy w codziennych trybikach i tego się trzymajmy.
W przyszłym tygodniu wizyta z Tomkiem u optometryka. Zaczyna mnie na serio niepokoić jego fajtłapowatość. Często  się przewraca, potyka, ciągle uderza o coś głową. Może to kwestia problemów ze wzrokiem? Pole widzenia? Trójwymiar? Nie wiem, trzeba sprawdzić. Jeśli Młodzież w ogóle będzie skłonna współpracować podczas badania, bo z tym ostatnio kiepsko. Przebadamy też Piotrka.Wspominał ostatnio, że mu literki skaczą gdy czyta.
Dziś dowiedziałam się, że kurs, na który miał iść M zimą został przełożony na wiosnę. Chyba dobrze, bo jednak łatwiej spędzać solo weekendy z dziećmi gdy jest ciepło i można spacerować niż zimą głównie w domu, choć nie ukrywam, że liczyłam na wyjścia solo na rower z jednym albo drugim od wiosny. Może Tomek przekona się do rowerka biegowego, ale do tego trzeba mojej cierpliwości i uwagi, a o to trudno gdy Starszy znika gdzieś na horyzoncie na swoim pojeździe.
Cały czas wisi nad nami trudna sprawa wiążąca sie z zapłatą bardzo dużej sumy. Trwają próby polubownego jej mniejszenia z pomoca prawnika. Oby do przodu.
Po nowelizacji ustawy Piotrek jednak nie idzie od września do szkoły, co zapewne dla niego będzie z korzyścią. Tomek idzie od września GDZIEŚ, jeszcze nie wiemy do końca gdzie ale o tym w osobnym poście, co dla nas oznacza 12 miesięcy podwójnego czesnego.
W Krakowie sypie śnieg. Jutro Trzech Króli. Wolne. Czas chyba wyjąć sanki.

15 komentarzy:

  1. osobiscie nie moge zrozumiec cieszenia sie rodzicow, ze ich dziecko nie idzie jeszcze do szkoly... moje dzieci poszly do szkoly w wieku 5 lat i zadnemu nic sie nie stalo. teraz szkolnictwo w miescie zaczyna sie od lat 4. i przypuszczam, ze dzieciom krzywda sie nie dzieje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ze nie bardzo jest sens porownywac szkolnictwa w dwoch roznych krajach. Piotr bedzie w zerowce w przedszkolu, w ktorej bedzie uczyl sie czytac i pisac. Roznica jest taka ze po lekcjach nie bedzie jeszcze spedzal kilku godzin na swietlicy ze starszymi dziecmi, ze bedzie mial 3 posilki zamiast obiadu i lunchboxa. To nie polega na tym ze nie bedzie sie uczyl. Jestem jak najdalsza od nadopiekunczosci. Zreszta....w duzej mierze to kwestia nazewnictwa. W wielu krajach uczeszczanie do placowki identycznej jak polskie przedszkole nazywa sie "chodzeniem do szkoly" ;-)

      Usuń
    2. Np. Moglabym rownie dobrze napisac ze Piotr poszedl do szkoly w wieku 3 lat. Jakby nie patrzec mial podrecznik a w przedszkolu realizowane byly wytyczne men dla tej grupy wiekowej.

      Usuń
    3. Justyna Łomot, rozumiem, że twój pieciolatek robi w swojej szkole dokładnie to, co nasze sześciolatki. Czyli nosi codziennie dwukilogramowy plecak z książkami, obuwiem na zmianę i strojem na w-f. 10 godzin dziennie przebywa w jednym budynku z dziećmi od 6 do 13 lat, z czego jakieś 7-8 godzin po prostu siedzi w świetlicy, w niesamowitym halasie. W międzyczasie cztery razy po 45 minut siedzi w ławce, słuchając nauczyciela i cierpliwie gryzmolac literki. W tym całym czasie dostaje jeden ciepły posiłek (o ile zdąży go zjeść,nie wypchniety z kolejki przez starsze dzieci).Potem wraca do domu, zaliczajac po drodze angielski i basen. Przez godzinę - dwie odrabia zadania domowe, idzie spać i rano o 6.30 z uśmiechem i pełen energii biegnie do szkoły? Tak to u was rozumiem wygląda?

      Usuń
    4. Poza tym w Polsce tez "szkola" zaczyna sie w wieku 5 lat. Wedlug nowej ustawy jest obowiazkowe przygotowanie przedszkolne dla pieciolatkow, potem zerowka a potem 1 klasa. Podczas przygotowania przedszkolnego dzieci nie siedza i nie bawia sie autkiem caly dzien tylko maja kilka godzin dziennie zajec dydaktycznych wedlug podstawy programowej. Tylko ze tu sie to nazywa przygotowaniem przedszkolnym a w innym kraju szkola. Wczesniej pieciolatki szly do zerowki w ktorej program byl taki jak teraz dla pieciolatkow. De facto oznacza to wydluzenie edukacji o rok. Nie dziw sie wiec ze uwazam, ze to dobrze ze moj syn szosty rok.zycia spedzi uczac sie jeszcze w murach przedszkola, w lepszych warunkach, spedzajac po zajeciach do czasu odbioru przez nas czas z rowiesnikami a nie w tloku, wiecej czasu na powietrzu etc. To mam na mysli piszac ze nie idzie jeszcze do szkoly. Budynek. On "w szkole" jest jyz trzeci rok i uczy sie jak kazdy. Przedszkole to nie kulkownia, plac zabaw i przechowalnia ;-)

      Usuń
    5. Przepraszam. Pomylilam sie. Po nowelizacji obowiazek jest od zerowki dla szesciolatkow. Pieciolatki maja prawo do przedszkola. Ma byc dla nich miejsce jesli tylko rodzice zechca. Osobiscie uwazam ze powinien byc obowiazek. Co nie zmienia faktu ze to co nasze szesciolatki ucza sie w przedszkolu nie odbiega od programow w innych krajach, zas warunki w szkole jako takiej i owszem dlatego rodzice rok temu szesciolatki masowo odraczali

      Usuń
  2. nie, Kropka, moja pieciolatka nie nosila do szkoly 2kg plecaka, bo ksiazki sa zostawiane w lawkach. ale siedziala przez 7 godzin w lawce, z przerwa na 'snack' (2x w zerowce, teraz w 2 klasie raz) i jedna dluzsza przerwa na lunch. i do 17-stej (lub krocej, lub dluzej zalezy od starszego brata) przebywa w budynku szkolnym (swietlicy) razem z dziecmi od 5-go do 11-go roku zycia. w sumie 9 godzin. na pozostale zajecia nie mam czasu ja, wiec dziecko ograniczone jest do Robotics lub innego programu ktore zapewnia swietlica. krzywda sie jej tam nie dzieje. tak samo jak nie dziala jej sie krzywda w przeszkolu, z ktorego wyniosla zapisywanie liter czy cyfer. w swietlicy odrabia zadanie domowe, reszte (jesli nie zdarzy/trzeba cos poprawic/nauczyc sie) w domu po godzinie 7 wieczorem. idzie spac o 9 i przed 7 rano wstaje, bardzo czesto z bolem glowy. jedyne co chcialabym zmienic, a nie moge, to to ze musi zostawac w swietlicy. nie wiem jak wygladaja przedszkola w Polsce, ale wolalabym aby moja corka nudzila sie w szkole, a nie w przedszkolu. i niestety, takie jest moje wyobrazenie przedszoli w Polsce. moze dlatego ze nic na ten temat nie wiem i patrze przez pryzmat 20 lat spedzonych tutaj...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze przedszkole jest najlepszym co moglo mojego syna spotkac. I choc nasza przyszla szkola jest z tej wyzszej polki to uwazam ze nie straci a zyska na tym jednym roku.

      Usuń
    2. I widzisz Justyna, takiej szkoly jak.opisujesz nie chce dla mojego ani piecio ani szesciolatka.

      Usuń
    3. Nessie, Twoja decyzja. co nie zmienia faktu, ze nie rozumiem rodzicow odraczajacych szkole dziecku. Widocznie jestem z tych rodzicow, ktorzy uwazaja, ze krzywda sie dzieciom nie dzieje. tym bardziej, kiedy Emma wieczorem opowiada mi historie ze szkoly/swietlicy i razem mamy ubaw. wiem wtedy na 100% ze jest szczesliwa, moze nawet bardziej niz kiedy moglabym ja odbierac prosto ze szkoly do domu.

      Usuń
    4. Justyna sama napisałaś, że wyobrażenie o polskich przedszkolach i szkołach masz nieaktualne :-) Więc to, że nie rozumiesz odraczania szkoły u Was jest dla mnie zrozumiałe, ale myślę, że trzeba jednak wychowywać dziecko tutaj by ocenić decyzje polskich rodziców.

      Usuń
  3. A ja sie ciesze, ze moja corka do 5 lat chodzila do przedszkola, w wieku 6 lat nadal do przedszkola, tylko do grupy realizujacej program zerowki, a szkole zaczela w wieku 7 lat i po lekcjach przez dwa lata byla do 16 w kameralnej swietlicy, a teraz o 13 lub 14 wraca do domu (zaczynajac szkole codziennie o 9 moze pospac do 8)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój starszak poszedł do szkoły w wieku 6lat (musiał, bo jest z Ipolowy rocznika 2008).Nie chciałam tego,ale nie mieliśmy wyboru.Radzi sobie dobrze, co nie zmienia faktu,że z ulgą przyjęłam nowelizację ustawy.Teraz mój młodszy syn pójdzie do szkoły na pewno jako 7latek, jest z końca roku i nie jest tak bystry i lotny jak jego starszy brat, rok dodatkowy w przedszkolu, gdzie TEŻ będzie się uczył i rozwijał, doda mu na pewno pewności siebie. Dobrze że znów jesteśmy wolni i jako rodzice oceniając najlepiej możliwości swoich dzieci,mamy wybór. Ja odraczanie rozumiem BARDZO DOBRZE. Dodam tylko, że szkoła na zachodzie jest tylko szkołą z nazwy, w praktyce 6latki w Niemczech np. robią dokładnie to samo,co nasze 5latki w przedszkolach.Wiem,bo w Święta koleżanka z pracy była w DE u znajomych, specjalnie wzięła ze sobą podręczniki swojego syna z naszej pierwszej klasy i Niemcy byli w szoku, że są już tak zaawansowane. Pokazali jej zeszyty swoich dzieci w pierwszej klasie (A więc też tamtejszych 6latkow)i to były wyłącznie szlaczki i kolorowanki, nie ma nauki czytania i liczenia tylko poznawanie liter i cyfr, a więc dokładnie to samo, co do tej pory uczono w polskich zerowkach. Poza tym nie wiem skąd nagle u tak wielu ludzi opinia, że przedszkole nie rozwija, że zabiera dzieciom szansę rozwoju itp.To dla mnie jakieś kompletne brednie.Moje dzieci chodziły do dwóch różnych przedszkoli, oba oceniam b.pozytywnie, jest dużo wycieczek, wyjazdów do teatru, bibliotek,muzeów itp.,młodszy syn ma też normalne podreczniki i karty pracy, codziennie coś - plasteliny, wycinanki, wydzieranki itp., jest liczenie i nauka różnych abstrakcyjnych pojęć. A do tego 2h drzemki, 4 posiłki i całkowita opieka.Przedszkole to samo dobro i tam jest miejsce dla 6latkow. Jeśli ktoś jednak ma życzenie posłać swoje dziecko do szkoły, może to zrobić, nowa ustawa nie zabiera mu takiego prawa. Wiec wszyscy możemy być zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Asta_79, dokładnie tak!!! Chce ktoś posłać wcześniej czyli w wieku 6 lat, niech posyła! Ale nie zmuszajmy tych rodziców, których dzieci są albo jeszcze nie gotowe na szkolne ryzy, albo rodzice czują, że ich dziecko jeszcze powinno ten jeden rok więcej spędzić właśnie w przedszkolu! I wszyscy są zadowoleni:) PS. Nie chcę się tu wypowiadać na tematy polityczne, bo nie czas i pora, ale uważam, że to jest jedna (może może się okazać kiedyś, że jedyna) rzecz, która aktualnej władzy akurat się udała. Ja tam się cieszę, że ten obowiązek jest przesunięty!

    OdpowiedzUsuń
  6. Z perspektywy rodzica cieszę się, że jest to odroczenie. Jest tak, jak pisze Asta i zgadzam się z tym. Natomiast długofalowo szkoda, że zamiast dostosować szkołę tak, żeby była przyjazna, przemyślana i dzieci młodsze dobrze się w niej czuły, po prostu cofa się reformę, causa finita. W tym ujęciu wracamy do lat 80 zamiast iść do przodu.

    OdpowiedzUsuń